niedziela, 17 lipca 2016

Morifia po śmierci ojca popadła w otępienie - nie wiedziała, czy płakać, martwić się lub cieszyć, że może następca tronu nie da się manipulować rządowi. Z tego stanu wszelkimi sposobami próbował ją wyrwać Dud; tego dnia spacerowali po królewskich ogrodach, w ciszy przyglądając się rozkwitającej wiośnie.
- Myślę o twoim wierszu - Odezwała się nagle dziewczyna - Wyrecytuj go dla mnie jeszcze raz, proszę.
- Zatrzymaj się na Górze Tchnienia i spójrz w dół głęboko
Zachowaj od zapomnienia ten widok cieszący oko.
Niech czas dla ciebie stanie, niech świat skupi się w jedno
Bo łączą się krainy w Mainie i ich wielkości bledną…
- Stop - Przerwała Morifia tonem królowej - Mówisz o przeszłości czy o przyszłości?
- Nie rozumiem - Dudus zmarszczył brwi.
- Kiedyś wszystkie nasze kraje - Millenia, Lamargia, Invidia, Epitymia, Kupidia, Superbia, Acedan i Thymos były jednym królestwem - Mianem. Czy wspominasz o tym? A może korzystasz z przepowiedzi Strażniczek Świątyni, które twierdzą, że kiedyś na tronie zasiądzie Pierwszy Sprawiedliwy w Mainie i ponownie złączy nasze kraje w jedno?
- Szczerze przede wszystkim ma być to przypomnieniem o jedności, lecz w istocie te cztery wersy zawierają nadzieję na złączenie.
- Mów dalej - Przez cały czas głos Morifii był mechaniczny, a jej wzrok ani razu nie spoczął na przyjacielu.
- Przy cudzie stworzenia tego, co rozłączyć musiało się dawno
Gdzie co moje było jego, a potem oddzielne chciało być sławną…
- Tu ewidentnie masz na myśli przeszłość, lecz ,,cudzie stworzenia”? Uważasz Main jako jeden organizm za cud?
- Uważam, iż bytność tak rozległych obszarów jako jedno niezależne państwo to cud ustrojowy stworzony przez Mainczyków.
- Mainczyczy?
- Tak się kiedyś nazywaliśmy.
Morifia skinęła lekko głową.
- Kontynuuj - Rozkazała - Nie, wróć - ,,oddzielne chciało być sławną”, mówisz o konflikcie Regema Evy ze swym Głównym Doradcą, a mym przodkiem Symvolosem Tomem? Poszło o niezależność Millenii, za nim podążyli inni wysocy urzędnicy i tak rozpoczęła się najkrwawsza wojna w historii Mainu, następstwem której ten jeden, piękny organizm został podzielony na osiem podupadających królestw? Wynikło to jedynie z pychy mego ileś tam pra - pra dziadka.
- Tak, wtedy miałem na myśli te wydarzenia historyczne, lecz dlaczego w odniesieniu do krajów naszej Unii użyłaś określenia ,,podupadające”?
- Nie widzisz, co się dzieje? - Zapytała księżniczka ze złością, stając przed Dudem i pierwszy raz od dłuższego czasu spoglądając mu w oczy - Lamargia żyje w pozornym dostatku przy królu Veterisie Kalumie, lecz od dawna krążą plotki o złu na zamku, Invidia Aneparkisa Malusa stoi w ruinie, mieszkańcy są podzieleni i żyją w strachu, Epitymia to żyzna kraina, lecz egoizm królowej Lasivii Sui i jej nierozsądek sprawiły, iż dobre tereny są źle wykorzystane, ale Epitymianie jej tego nie powiedzą, sami będą zepsutymi; Kupida od zawsze była zachłanna na nowe tereny - wojsko mają dobre, ale Syllektis Auro jest jednie kolekcjonerem złota; w Superbii rządzi tyran - Probus Karnifex, a władcy tego kraju od wieków to ci, którym udało się pozbyć konkurentów i samemu nie zostać zabitym; Acedan od dawna jest podzielony, a młodzi królowie - jedyne państwo, gdzie władze sprawują zarówno król jak i królowa  - Nea i Fresko Zewgosowie na razie korzystają ze swych przywilejów, pozostawiając sejmowi rządzenie, co doprowadziło do kolejnego podziału społeczeństwa, oczywiście oficjalnego; Thymos zaraz po nas jest najpotężniejszy, a może już nas wyprzedził. Konflikt mój ojciec - król Fotia Ira…
- Na czym on właściwie polegał? - Chłopak nagle przerwał ten skomplikowany wywód, jak gdyby ignorował gniew przyjaciółki.
Morifia zawstydzona spuściła wzrok.
- Nie słyszałeś? - A gdy Dud pokręcił głową, księżniczka kontynuowała - Gdy miałam sto pięćdziesiąt sześć lat zostałam przyrzeczona wówczas dwustu cztero letniemu Fotii Irze, kiedy tylko przekroczę dwieście sześćdziesiąt cztery lata. Jednak ja uprosiłam matkę, by uprosiła starego Irę, by dali mi jeszcze czas do ślubu, którego panicznie się bałam. Ten wyraził zgodę i pojechał z synem na wojnę do Acedanu. Dostałam trzydzieści na zastanowienie się, czy chcę wyjść za Fotię… A tak właściwie to czas na ,,wyszumienie się”, jak to ujął Ira. Ten jednak przed upływem terminu umarł, a ja dostałam kolejne trzydzieści lat. Gdy jednak w dniu urodzin dowiedziałam się, że w następną niedzielę mam wyjść za Fotię, zbuntowałam się i wysłałam mu oficjalne pismo z zerwaniem umowy. Wściekł się i wypowiedział wojnę.
- Zaraz… coś mi się przypomina… Czy dodatkowy gniew nie wywołał podrobiony przez Scarletta podpis twojego ojca? - Zapytał mężczyzna ruszając przed siebie; księżniczka podążyła za nim.
- Tak, dokładnie; braciszek ucieszył się z mojej niesubordynacji -Wyjaśniła Morifia - Tak właściwie nie podrobił tego podpisu, lecz poprosił ojca o podpisanie jakichś zaległych papierów z ośrodka, w którym przebywał, że niby takie sprawdzenie po kilku latach, jak się sprawuje tak zwany były zakładnik. Ojciec sprawdził dokładnie dokumenty i nie zorientował się, że prócz miejsca na podpis, reszta jest doklejona na bardzo cienkim, lamargijskim papierze. Pod spodem znajdowało się zerwanie umowy z Fotią Irą.
- Lecz czy litery z drugiego dokumentu nie przebijały przez kartkę? W końcu sama powiedziałaś, że papier był bardzo cienki.
- A i owszem, ale wiesz oczywiście, iż ten papier jest tkany?
- Tkany papier? - Dud uniósł jedną brew - Przecież papier robi się z papy.
- Ale nie lamargijskim papier - ten jest robiony z pajęczej nici.
- No tak, zapomniałem, że żyjemy w magicznym świecie - Dudus puścił oko do przyjaciółki, i choć wyszło mu to trochę niezgrabnie, ta i tak się zaśmiała.
- Nie dokończyłeś wiersza - Zauważyła Morifia.
- A tak - Przytaknął Dud; zmarszczył brwi - Na czym to ja skończyłem…? Już wiem; w istocie jednym jesteśmy rano, choć w nocy się odłączamy
- Dwa znaczenia: Powstanie Nocne, podczas którego zebrali się buntownicy i zaatakowali władze Mainu oraz pozorna zgoda między krainami, które tak naprawdę toczą wojnę.
- Zgadłaś; cieszyć się tym dłużej nie dano, a wmawia się, że tylko tak przetrwamy.
- Jesteś zwolennikiem dawnej wspólnoty - Zauważyła księżniczka - Uważasz, że władza wmawia nam, iż podział na kraje jest słuszny.
- Nie tylko ja tak uważam - Zasępił się chłopak.
- Nie potępiam tego - Westchnęła Morifia; z drugiej strony dowiedziała się, na punkcie czego jej przyjaciel jest wrażliwy - Kontynuuj, proszę.
- Czerpać zatem trzeba z cudu, który nas w jedną koronę obleka
Wyzbądźmy się z życia nienawiści brudu, na który tylko nieprzyjaciel czeka.
- Mimo wszystko jesteś wierny Millenii - Skinęła głową kobieta - Należysz do optymistów i starasz się dostrzec zalety podziału Mainu.
- Gdy widzę, jacy władcy za niedługo obejmą panowanie - Spojrzał z powagą na następczynię tronu.
Morifia spuściła wzrok.
- Ja już się nie nadaję - Odrzekła cicho.
Dud nie odpowiedział na te słowa, jedynie nad nimi rozmyślał. W końcu po pięciu minutach ciszy ponownie się odezwał:
- To dlatego tak ci zależy na udziale w bitwie z Thymosem? - Zapytał trochę smutnym tonem - Bo uważasz, że wyniknął z twojej winy?
- Nie uważam tak - tak jest - Księżniczka wyraźnie posmutniała - Między naszymi krajami mógłby panować spokój, gdybym tylko schowała ambicje oraz dumę i wyszła za Fotię.
- Ale czy byłabyś szczęśliwa? - Dud podszedł bardzo blisko do przyjaciółki - Moim zdaniem wojna wisiała na włosku; Thymos i Millenia nienawidzą się od czasu rozpadu Mainu.
- Nasze małżeństwo miało być aktem zgody między królestwami.
- Miało być uwłaszczeniem sobie Millenii przez Thymos - Chłopak nie dawał za wygraną w argumentacji; przerażała go myśl, że gdyby Morifia była bardziej uległa, straciłby ukochaną, jednocześnie odczuwał ulgę, iż finalnie tak się nie stało.
- Teraz czeka nas zagłada - Dziewczyna nie dała się przekonać.
- Na szczęście dzięki konfliktom w Invidii Thymosanie będą przez chwilę zajęci i odłożą naszą wojnę. Dodajmy do tego fakt, iż nie mamy teraz króla, więc Ira będzie musiał zaczekać, aż Enaret zostanie koronowany i oficjalnie zajmie się sprawami kraju; może mu to zabrać nawet miesiąc.
- Mam nadzieję - Westchnęła księżniczka, po czym znów ruszyła przez ogród.
Po chwili para przysiadła na jednej z kamiennych ławek przed dużą, rzeźbioną Fontanną Zoi, na której znajdowały się podobizny wszystkich bóstw Mainu. Sama Zoi jest uznawana za boginię życia.
- Właśnie przypomniało mi się - Zaczęła nagle Morifia - Jak powiedziałam Scarlettowi z gniewem, że jego taktyką są maski.
- Takie… różne oblicza, tak? - Mimo poetyckich zapędów, Dud czasem nie pojmował niektórych metafor.
- Tak - Księżniczka skinęła powoli głową - Lecz teraz po rozmowie z tobą wydaje mi się, iż to ja częściej wdziewam maski, by pokazać, jaka to nie jestem silna, gdy tak naprawdę jestem słaba i przestraszona.
- Nie mów tak - Mężczyzna przytulił przyjaciółkę - Ty po prostu starasz się być lepszą wersją siebie, a Scarlett stara się manipulować; nie myśl, iż jesteś podobna do niego. To właściwie dobrze, że nie próbujesz okazywać swej słabości.
- Czasem bym mogła, ponieważ wieczna odwaga może być dla mnie zgubna.
- Przesadzasz - ludzie cię kochają, ponieważ łączysz w sobie cechy wojowniczki i opiekunki. Udało ci się to, bo nie okazujesz zbyt wiele słabości, nie wywyższając się i gloryfikując własnej osoby przy tym.
- Mimo wszystko wojna z Thymosem to moja wina i takiej wersji będę się trzymać - westchnęła Morifia odsuwając się od przyjaciela.
Dud nie wiedział już co zrobić; szczęście księżniczki leżało mu na sercu bardziej niż jego własne, lecz równocześnie chciał je z nią dzielić; teraz miał okazję, ale nie chciał wykorzystywać słabości Morifii. Nie był przecież draniem.
- O czym myślisz? - Zapytała nagle dziewczyna.
- Ja? - Zapytał głupio Dudus - Myślę o tym, że chcę, byś była szczęśliwa.
- Będę tylko wtedy, gdy odzyskam spokój.
- To znaczy, gdy weźmiesz udział w bitwie?
- Tak, a w razie przegranej - jeśli umrę.
- Nie mów tak - Wyszeptał Dud przybliżając się do Morifii - To na pewno strata ojca potęguje wszystkie twoje obawy…
- Dlaczego wszystkim się wydaje, iż po śmierci króla jestem załamana?! - Odparła nagle ze złością dziewczyna - Myślicie, że aż tak mi na nim zależało? Nie, to przez niego wybuchła wojna, to on chciał mnie sprzedać Fotii za pokój, przez jego brak zrozumienia posunęłam się do oszustwa!
Młody wojownik zwiesił głowę ze smutkiem i milczał przez jakiś czas, lecz księżniczka nie spuszczała z niego wściekłego spojrzenia.
- To w tobie tak długo siedziało - złość na ojca - Odparł w końcu.
Tym razem to następczyni tronu wbiła wzrok w ziemię.
- Za każdym razem bijąc w ten płócienny worek wyobrażałam sobie, iż biję w ojcowskie ego - Wyznała przez zaciśnięte zęby, nie podnosząc głowy - Nie chcę być królową - Dodała po chwili milczenia - Nawet nie lubię mieszkać w pałacu; wolałabym już żyć w jednej z tych dzielnic, tak jak ty.
- Nie lubię ich; preferuję spokojniejsze życie, na przykład na farmie.
- Ale los rzucił nas na bogactwo i tak tu musimy tkwić jeszcze przez setki lat.
- Chyba że prędzej nas zabiją.
- Ewentualnie - Morifia westchnęła; nagle dziewczyna roześmiała się - Jakiż nastrój się nam udzielił - Powiedziała.
- Samobójczy wręcz - Dodał Dud również ze śmiechem - Lepiej umrzeć niż cierpieć w dostatku - Zażartował kąśliwie.
Przyjaciele śmiali się przez chwilę; Morifia spojrzała na roześmianego Dudusa i w przypływie emocji pocałowała go. Chłopak był trochę zszokowany, lecz nie pozwolił uciec okazji z rąk i odwzajemnił pocałunek.
CDN...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz