Poniżej przedstawiam Wam próbkę pewnej książki, która zapewne zostanie ukończona dopiero za kilka lat, lecz już teraz chciałabym się nią z Wami podzielić. Ten fragment został zainspirowany również fragmentem filmu ,,Crimson Peak. Wzgórze krwi", który polecam przy okazji do obejrzenia. :)
Nareszcie odważyłam się wysunąć głowę spod kołdry. W szafie już nikogo nie było, a przynajmniej nie spoglądały na mnie te wielkie, przerażające oczy. Światło wstającego dnia spozierało przez zasłoniętą roletę. Jednak bałam się wstać i odsłonić ją całkowicie, aby twór pod łóżka nie złapał mnie nagle za kostkę. Znów nie zmrużyłam oka. A może przysnęło mi się na chwilę, ale tylko na chwilę. A tak to nie spałam, aż do… wpół do szóstej, kiedy nareszcie odważyłam się postawić jedną stopę na ziemi. Przecież mam dwie stopy, więc jedną mogłam ewentualnie poświęcić, gdyby twór wciąż siedział pod łóżkiem. Tak się jednak nie stało. Mimo wszystko nie byłam w stanie otworzyć szafy, by się ubrać, więc porwałam czym prędzej swój szlafrok i pobiegłam do salonu. Skuliłam się na kanapie i nieśmiało włączyłam telewizję. A tam znowu zamachy. Jak to po Nowym Roku.
O siódmej usłyszałam dzwonek do drzwi.
-,,Pewnie listonosz-” pomyślałam i poszłam sprawdzić.
Udało mi się dojść do drzwi i zabrać spod nich pocztę, lecz dalej już tej pewności siebie mi zabrakło. Oparłam się plecami o chłodne drewno i patrzyłam na podłogę, która jeszcze wczoraj była zalana krwią. A teraz była czysta. Zaczęłam drżeć. Przycisnęłam listy do piersi i sięgnęłam po słuchawkę starego telefonu który na wszelki wypadek powiesiłam przy drzwiach i wykręciłam numer do mamy.
-Halo?- odezwał się zaspany głos w słuchawce.
-Ma-mamo- wyjąkałam, prawie łkając- Oni znowu tu są…
Cisza. Domyśliłam się, że odsunęła słuchawkę od ucha, by westchnąć.
-Musiało ci się przyśnić, kochanie- odparła łagodnie.
-Nie- głos mi drżał; tym razem łzy zaczęły mi ściekać po policzkach- Oni naprawdę tu są…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz