Pięć minut później Tosia ujrzała idące w jej stronę nowe znajome.
-
To co – gotowa na szaleństwo? - Zapytała Asia, lekko podskakując.
Antonina
otaksowała dziewczynę wzrokiem; ubrana była w kusą
ciemnoniebieską sukienkę bez ramiączek, zagrożoną od
odsłonięciem majtek, jeżeli Asia nie przestałaby skakać. Podobną
miała na sobie Kasia, tylko zieloną.
-
Jak widać – Odparła Tosia, lecz nie zabrzmiało to przekonująco.
Koleżanki
zignorowały markotny ton jej głosu.
-
To rusz się! - Krzyknęła Kaśka, po czym roześmiała się.
Tosia,
we własnym mniemaniu, nie miała innego wyjścia, jak tylko udać
się za odchodzącymi koleżankami.
-
,,Może faktycznie spotkam tego chłopaka? - Przemknęło jej przez
myśl – Ale o czym ja będę z nim rozmawiać? Zapewne nie jestem w
jego typie” - Westchnęła.
Kilka
minut później dziewczyny dotarły do klubu Społem, który mieścił
się w jednej z kamienic, znajdującej się niedaleko Placu
Szczepańskiego. Koleżanki po wejściu do kamienicy musiały zejść
po schodach na dół.
Tosia
znalazłszy się w środku klubu, poczuła się niekomfortowo; smród
dymu papierosowego, wszędzie pełno ludzi, mało przestrzeni, a w
sali, w której usiadły, oświetlenie było przyciemnione. W dodatku
koło schodów stał manekin ubrany w strój milicjanta, z maską
przeciwgazową na twarzy. Manekin straszył Tosię za każdym razem,
gdy obok niego przechodziła tego wieczoru.
-
I jak? - Zapytała Kasia zaraz po tym, jak kelnerka przyniosła
dziewczynom kolorowe drinki.
-
Może być – Odparła Tosia z wahaniem.
-
Jak tylko wejdziesz na parkiet – Asia skinęła głową na środek
sali, gdzie tańczyły kolorowe światełka – Zaraz zmienisz
zdanie.
-
Pewnie macie rację – Tosia próbowała się odprężyć; sięgnęła
po swój napój – Muzyka mi się podoba -lata osiemdziesiąte,
dziewięćdziesiąte są w moim guście, więc są duże szanse na
udany przebieg dzisiejszej nocy – Uśmiechnęła się do
towarzyszek, unosząc równocześnie szklankę z drinkiem – Za nas
– Odparła uroczyście.
-
Za nas! - Zawtórowały jej koleżanki, śmiejąc się.
Kasia
napiła się swojego drinka, rozglądając się po sali i nagle omal
się nie zakrztusiła.
-
Stara, co się dzieje? - Zapytała Asia, klepiąc przyjaciółkę po
plecach.
-
Tam siedzi to dziwadło z jakąś laską i starym facetem –
Odpowiedziała dziewczyna, wskazując na drugi koniec sali.
Tosia
spojrzała we wskazywanym kierunku i ujrzała Józefinę, Łucję
oraz mężczyznę z kawiarni, który zapewne miał na imię Piotr.
Panna Kruczyńska opowiedziała o spotkaniu ze znielubioną przez jej
towarzyszki kobietą.
-
Co za tupet – Kaśka skrzywiła się, jakby przed chwilą powąchała
nieświeżą rybę.
-
Uparcie szuka znajomych – Aśka wzruszyła ramionami, robiąc
obojętną minę, jakby była ponad Józefiną.
-
Nie wiem, co o niej myśleć – Tosia nachyliła się w stronę
znajomych i ściszyła głos na tyle, aby w tym gwarze wciąż być
słyszalną – Z jednej strony faktycznie jest dziwna i natrętna, z
drugiej coś mnie w niej fascynuje i sprawia, że chcę ją lepiej
poznać.
Kaśka
i Aśka spojrzały na nową koleżankę jak na kretynkę.
-
Z choinki się urwałaś? - Zapytała ta pierwsza, marszcząc brwi i
wykrzywiając twarz w grymasie – Po pierwsze: jest wariatką, a od
takich trzeba się trzymać z daleka, a po drugie – ona nawet nie
przebrała się na wieczór, chodzi w tej samej, taniej sukience –
Prychnęła.
-
Jedynie brakuje jej kapelusza i okularów – Dodała Asia, taksując
Józefinę jeszcze raz, lecz niezbyt dyskretnie.
-
I jakie to ma znaczenie? - Zapytała Tosia, unosząc ramiona w geście
konsternacji.
-
Takie, że jest lamuską – Odpowiedziała Kasia, wydymając usta –
A z lamusami się nie zadajemy.
-
,,To co ja tu robię?” - Pomyślała Tosia, marszcząc brwi, a na
głos dodała – Dobra, postaram się jej unikać tylko dlatego, że
wydaje się nienormalna, a nie dlatego, że nie przebiera się pięć
razy dziennie – Przyznała dla świętego spokoju.
Jednak
ta odpowiedź nie zadowoliła jej towarzyszek.
-
Jeszcze nad tobą popracujemy – Oświadczyła Kasia, krzyżując
ręce na piersi i opierając się na oparciu małej, czerwonej,
twardej kanapy.
-
,,Dobra, dobra” - Skwitowała Antonina w myślach, przewracając
oczami i zajęła się swoim drinkiem.
Nagle
w klubie zabrzmiała ,,Tora tora tora” zespołu Numero Uno.
Józefina wstała od stolika i ruszyła na parkiet, zachęcając
swych znajomych do dołączenia do niej. Po chwili wahania i
ironicznych uśmiechów, zrobili to. Tosia przyglądała się nowej
znajomej z podziwem; ruszała się jak profesjonalistka, taniec
wyraźnie sprawiał jej radość i to budziło największe uznanie w
oczach Antoniny.
-
Ale poczucie rytmu to ma, skubana – Przyznała Kaśka, przyglądając
się kobiecie.
-
Dołączymy do nich? - Zapytała Asia z entuzjazmem, wiercąc się na
krześle.
-
No nie wiem... - Odparła jej przyjaciółka, mrużąc oczy.
-
Pewnie! - Wykrzyknęła w tym samym momencie Tosia i pociągnęła
Aśkę na parkiet.
Antonina
od zawsze lubiła tańczyć, zapominała wtedy o całym świecie. Tak
było i tym razem; tańczyły z Asią, jak stare dobre przyjaciółki,
nie bacząc na różnice ich dzielące, choćby pod względem
charakterów.
Nagle
piosenka skończyła się, ale już za chwilę z głośników
popłynęło ,,Billie Jean” Michaela Jacksona. Tosia mimowolnie
spojrzała na Józefinę, która podbiegła do swojego stolika,
zostawiła tam buty i wróciła na parkiet. Wtedy dopiero pokazała,
co umie. Tosia zawsze w trakcie tańca skupiała się na sobie,
ewentualnie partnerze, lecz teraz gapiła się na tańczącą
Józefinę.
Kobieta
stała się w tamtym momencie obiektem uwagi wszystkich, znajdujących
się w tej sali. Oczywiście większość gości tańczyła, lecz
wciąż odwracając głowy za młodą kobietą. Gdy zatańczyła
moonwalk, kilka osób gwizdnęło z podziwem, ale Józefina
najwyraźniej nic sobie z tego nie robiła, jedynie uśmiechnęła
się szeroko w stronę znajomych. Następną piosenką był jakiś
gniot disco polo. Tosia postanowiła zejść z parkietu, lecz idąc
do stolika zobaczyła, jak Kaśka biegnie na parkiet, krzycząc do
Asi:
-
Nasza piosenka!
-
,,Co jest, kurwa? - Pomyślała, krzywiąc się – Przecież to
disco polo, co ją tak podnieca?”.
Dziewczyna
usiadła przy stoliku, aby dopić drinka, gdy nagle pojawiła się
przy niej Józefina. Już w butach.
-
Miałam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy – Powiedziała,
uśmiechając się szeroko.
-
Muszę przyznać, że cieszę się z naszego spotkania – Przyznała
Tosia szczerze; napiła się drinka, po czym kontynuowała – Mogłam
zobaczyć, jak rewelacyjnie tańczysz.
-
Wiem – Odparła Józefina, uśmiechając się wręcz diabelsko –
Jak tylko wyłączą tę chujowiznę, pójdziemy zatańczyć? -
Zaproponowała, z nadzieją w głosie.
-
W sumie... Czemu nie – Tosia wzruszyła ramionami, uśmiechając
się i zapominając o swym postanowieniu, aby nie rozwijać kontaktu
z Józefiną.
Młode
studentki przez chwilę siedziały, milcząc, aż do końca piosenki.
Następna w kolejce była ,,Pretty Woman” Roya Orbisona, na dźwięk
której Józefina rozpromieniła się.
-
Idziemy – Skinęła głową w stronę parkietu, równocześnie
wstając od stolika.
Tosia
dopijając drinka, patrzyła z zafascynowaniem jak kobieta tanecznym
krokiem zmierza na sam środek sali. Z ochotą i na przekór Asi i
Kasi, które patrzyły na nią, jak na wariatkę, dziewczyna ruszyła
na parkiet.
-
Pozwolisz, że poprowadzę? - Zapytała Józefina, chwytając nową
koleżankę za ręce.
-
Proszę bardzo – Tosia wzruszyła ramionami.
Józefina,
zgodnie z oczekiwaniami Antoniny, okazała się być świetną
partnerką do tańca,a gdy dziewczyna zamykała czasami oczy, czuła
się, jakby tańczyła z mężczyzną. Nie zwracała uwagi na
zachowanie swoje i znajomej, być może ze względu na wypity
wcześniej alkohol, lecz reszta gości klubu przyglądała im się z
zaciekawieniem. Gdy piosenka skończyła się, Tosia aż dyszała z
podekscytowania.
-
Dziękuję – Powiedziała, wyciągając dłoń w stronę Józefiny.
-
Przyjemność po mojej stronie – Odparła kobieta, kłaniając się
lekko.
Wtedy
z głośników popłynął kolejny utwór Jacksona - ,,Blood on the
dance floor”.
-
Jeszcze raz? - Zapytała Józefina, wciąż z uśmiechem na ustach;
Tosia uznała, iż kobieta miała bardzo ładny uśmiech.
-
Muszę odpocząć – Przyznała dziewczyna.
Józefina
tylko wzruszyła ramionami, po czym poszła po Łucję i wyciągnęła
ją do tańca, rzucając swoje buty ponownie w kąt. I wtedy dopiero
Tosia nie mogła oderwać wzroku od tańczących; ruszały się bez
żadnego skrępowania, jakby były parą kochanków. Nie kochanek –
Józefina swym zachowaniem bardziej przypominała mężczyznę,
zwłaszcza, że praktycznie nie potrafiła utrzymać rąk we
właściwym miejscu i prowadziła Łucję tak, by jak najczęściej
ich ciała się dotknęły, czemu panna Gabon najwyraźniej nie miała
nic przeciwko. Gdy piosenka stopniowo się wyciszała i większość
tańczących zaczęła wracać do stolików, Łucja rozradowana
rzuciła się w ramiona Józefiny gorący pocałunek na jej ustach.
Niektórzy odwrócili wzrok, inni uśmiechali się pod nosem, a Tosia
czuła się skonsternowana. Niby była tolerancyjna, ale nigdy nie
poznała nikogo o odmiennej orientacji homoseksualnej, dlatego nie
wiedziała, jak się zachować w takiej sytuacji. Powolnym krokiem
wróciła do stolika.
-
Widzisz tę wariatkę z koleżaneczką? - Prychnęła Kaśka, gdy
Tosia usiadła obok niej.
-
Patola – Westchnęła Asia, kręcąc głową.
-
Bez przesady – Tosia zwróciła im uwagę.
-
Jakby co, to ja nie mam nic przeciwko – Kaśka uniosła ręce w
obronnym geście – Ale mogłyby się lizać gdzieś w kącie, a nie
na forum.
-
Może pójdę po kolejne drinki? - Tosia szybko zmieniła temat.
-
O tak! - Nagle Asia zapomniała o poprzedniej dyskusji – Weź mi
tego, którego ty miałaś, taki był kolorowy! - Klasnęła w dłonie
z entuzjazmem.
-
A ty, Kasiu? - Zapytała Tosia, zabierając puste szklanki ze
stolika.
-
Wódkę z colą, poproszę – Mruknęła dziewczyna z obrażoną
miną.
Antonina
przekręciła oczami i poszła w stronę baru. Wracając z trzema
drinkami, zauważyła, że do klubu wszedł student, który tak
bardzo jej się spodobał. Dziewczyna na chwilę znieruchomiała;
poprawiłaby włosy, gdyby nie miała zajętych rąk. Z tego powodu
nabrała przekonania, że wygląda jak spocona, poszarpana małpka,
co wywołało na jej policzkach jeszcze większe rumieńce. Młody
mężczyzna nawet nie spojrzał na Tosię, co dziewczyna zrzuciła na
karb swego wyglądu. Antonina westchnęła, a gdy przystojny chłopak
zniknął z jej oczu, wróciła do koleżanek.
-
Patrz, kto przyszedł! - Pisnęła Asia, gdy Tosia usiadła przy
stoliku.
Panna
Kruczyńska rozejrzała się po sali i ze zdumieniem dostrzegła, że
trzy stoliki dalej siedzi przystojny student ze swoimi kolegami.
-
Podoba ci się? - Zapytała Tosia powoli, odwracając głowę w
stronę koleżanki.
-
Wszystkim dziewczynom się podoba – Odpowiedziała Asia, patrząc
łakomie na studenta.
-
Każdego z tych byczków mogłabym ujeżdżać – Stwierdziła
Kaśka, mlaszcząc językiem.
Na
te słowa Tosia spłonęła rumieńcem; jeszcze nie spała z
chłopakiem i każda aluzja na temat seksu wprawiała ją w
zakłopotanie, zwłaszcza z ust tak młodej dziewczyny.
-
Chyba ktoś poczuł się speszony – Zauważyła Aśka, trącając
młodą koleżankę w ramię.
-
Mam tak nie mówić? - Zapytała Kasia z przekąsem – Chyba nic z
tego nie jest ci obce.
-
Zależy, o czym mówimy – Odparła Tosia, patrząc na koleżankę
spode łba.
-
O stosunkach... Międzyludzkich – Kaśka mrugnęła okiem.
-
Szczerze? Nie jestem obeznana w tym temacie, więc zakończmy go –
Ucięła dziewczyna krótko, podświadomie kierując swe stopy w
stronę wyjścia.
Nowe
znajome spojrzały na nią ze zdziwieniem.
-
Nic a nic...? - Zapytała Kasia, nachylając się w stronę Antoniny.
-
Koniec – Odpowiedziała panna Kruczyńska, krzyżując ręce na
piersi i odchylając się lekko.
-
Dobrze, już – Kaśka wyprostowała się – Panno obrażalska –
Dodała, krzywiąc się.
Tosia
spojrzała wściekle na nową znajomą, a ta odwzajemniła się tym
samym. Aśka czując wiszącą w powietrzu kłótnię, odezwała się
piskliwym głosem.
-
To może dziś to się zmieni, jeśli zagadasz do tego chłopaka –
Skinęła w stronę interesującego je stolika – Nie mówię, że
masz iść od razu z nim do łóżka, ale może chociaż się
zaprzyjaźnicie, albo nawet zakochacie? - Uśmiechnęła się
przyjaźnie.
Tosia
odwzajemniła uśmiech; Asia wydawała jej się być bardzo
sympatyczna, w przeciwieństwie do wiecznie niezadowolonej i
zgryźliwej Katarzyny. Wywnioskowała jednak, że przyjaźń tylko z
Aśką jest niemożliwa, bo zawsze w pakiecie z nią będzie Kaśka.
-
Może masz rację – Odparła Tosia z nadzieją – Tylko jak mam do
niego zagadać? Czy to facet nie powinien zrobić pierwszego kroku?
-
Nie bądź taka archaiczna – Ofuknęła ją Kasia – Teraz kobiety
nawet się oświadczają.
-
Masz rację – Stwierdziła Tosia, zamyślając się – To co ja mu
powiem? - Zapytała, patrząc wystraszonym wzorkiem na koleżanki.
-
Przedstaw się i powiedz, że uczęszczacie razem na jeden kierunek –
Odparła Kaśka, wzruszając ramionami – To chyba najprostszy
sposób.
-
A jeśli mnie odtrąci?
-
Jeśli nie spróbujesz, to się nie przekonasz.
-
Nie możesz podchodzić do wszystkiego z takim nastawieniem –
Wtrąciła Asia łagodnym tonem – Inaczej skończysz w starej
kawalerce z kotami.
-
Lubię koty – Tosia wzruszyła ramionami i spojrzała na koleżanki;
ich zdegustowane miny rozśmieszyły ją – Przecież żartuję, już
idę – Odparła, wstając.
Tosia
oddychała głęboko, idąc w kierunku stolika, przy którym siedział
przystojny student.
-
,,Tylko postaraj się nie żartować – Upomniała siebie w duchu –
Bo ci to nie wychodzi”.
Gdy
stanęła obok młodych chłopaków, gwar ich rozmów ucichł.
Zaczęli się w nią wpatrywać z zainteresowaniem, lecz nie odezwali
się ani słowem.
-
Cześć – Zaczęła Tosia, zastanawiając się równocześnie, jak
wielki jest rumieniec wstydu na jej policzkach – Widziałam kilku z
was na rozpoczęciu roku na UJ-cie i stwierdziłam, że fajnie byłoby
się poznać... - Dziewczyna nieświadomie wykręcała palce jednej
ręki – Chyba nie będzie lepszej okazji, niż na imprezie, przy
piwku... - Uśmiechnęła się uroczo.
Kilku
studentów rozpromieniło się na te słowa, a zwłaszcza ten jeden,
dla którego Tosia tak się starała.
-
Czyli co – stawiasz piwo? - Zapytał jeden z nich, wysoki,
ciemnowłosy.
-
Jasne... Czemu nie? - Tosia z całej siły starała się powstrzymać
grymas; zrozumiała, że chłopcy chcą się nią wysłużyć.
-
Nie masz swojego? - Ofuknął go student, który spodobał się Tosi
– W zamian za to przynieś dziewczynie piwo, na własny koszt –
Rozkazał, piorunując kolegę wzrokiem – A ty siadaj – Zwrócił
się do Tosi, robiąc jej miejsce na kanapie – Jak masz na imię? -
Zapytał, gdy dziewczyna usiadła obok niego.
-
Antonina – Odparła panna Kruczyńska z uśmiechem – Mówcie mi
Tosia.
-
Śliczne imię – Blondyn uśmiechnął się – Ja jestem Michał,
to jest Maciek – Wskazał na rudego chłopaka, siedzącego obok
niego – Dalej: Kuba, Arek, a ten debil, który poszedł do baru, to
Karol.
Kuba
był wysoki, barczysty i miał brązowe włosy, a Arek był
najchudszy i najmniejszy z nich wszystkich, lecz widać było, iż
jest silny; również był blondynem.
-
Miło mi was poznać – Odparła Tosia, ściskając rękę każdego
z nich po kolei.
Rozmowa
potoczyła się w miarę swobodnym tonie. Nawet Karol, choć z
początku niezadowolony z faktu, iż Michał potraktował go jak
służącego, po chwili rozluźnił się i wciągnął się w
rozmowę. Niestety dobry nastrój zepsuło pojawienie się przy ich
stoliku Łucji.
-
Witajcie, panowie – Kobieta omiotła wzrokiem pięciu mężczyzn –
Chciałabym z jednym z was zatańczyć.
-
Służę pomocą w wyborze – Arek skoczył na równe nogi –
Jestem doskonałym tancerzem – Uśmiechnął się szeroko.
-
Nie wątpię, ja jednak wolałabym zatańczyć z tym panem –
Wskazała na Michała – Co ty na to?
Michał
uśmiechnął się, lecz nim wstał, spojrzał trochę zawstydzonym
wzrokiem na Tosię. Dziewczyna tylko wzruszyła ramionami.
Antonina
patrzyła na kokieteryjne ruchy Łucji, gdy para zaczęła tańczyć.
Dziewczyna poczuła lekkie ukłucie w sercu, jednak zganiła się za
to w myślach; przecież dopiero co się poznali i fakt, że Michał
jej się spodobał nie oznaczał, iż może rościć sobie do niego
prawa. Jednak żal z jej serca nie zniknął. Dodatkowo rozmowy przy
stoliku nagle ucichły, co stało się dla wszystkich bardzo
uciążliwe.
-
Kto chce wyjść na papierosa? - Zapytał Kuba, co było dosyć
nierozsądne z jego strony, ponieważ w lokalu palenie było
dozwolone.
Tosia
poczuła się głupio, gdy pozostali chłopcy wyrazili chęć wyjścia
na zewnątrz, pozostawiając ją samej sobie. Nie na długo jednak,
ponieważ po chwili przysiadła się do niej Józefina, z papierosem
w dłoni.
-
Chyba plan się nie udał – Odparła, wydmuchując dym papierosowy.
-
Jaki plan? - Tosia spojrzała na nią gniewnie.
-
Poderwania tego przystojniaka; to jasne jak na dłoni, że na niego
lecisz.
-
Skoro o tym wiesz, to nie mogłaś powstrzymać koleżanki przed
wyrwaniem go? - Tosia odwróciła wzrok od znajomej.
-
Wolny kraj, kochana – Józefina wzruszyła ramionami, po czym
zaciągnęła się.
-
Dziwi mnie jej zachowanie – Stwierdziła Tosia po chwili –
Najpierw rzuca się na ciebie, a teraz na niego. Myślałam, że
jesteście razem.
-
No coś ty; mówiłam, że jesteśmy przyjaciółkami i czasem się
tak wygłupiamy, zwłaszcza gdy trochę za dużo wypijemy. Szczerze –
Józefina nachyliła się w stronę koleżanki – Z chęcią bym się
zamieniła z nią miejscami.
-
Droga wolna – Tosia jeszcze bardziej spochmurniała.
-
Nie zrobię ci tego – Józefina pokręciła głową i spojrzała
przenikliwe na nową znajomą.
Antonina
pod naporem tego spojrzenia zwróciła wzrok w stronę koleżanki i
nagle poczuła ściskanie w żołądku.
-
Pójdziemy do baru? - Zapytała Józefina po chwili ciszy.
Tosia
zgodziła się i to był błąd; po kilku kolejkach shotów była już
kompletnie pijana. Zapomniała o tym, że do klubu przyszła z Kaśką
i Aśką; koleżanki nawet jej nie szukały. Tosia zignorowała nowo
poznanych chłopaków, a przede wszystkim Michała.
-
I tak zostanę starą panną – Mówiła, będąc w błogim stanie
upojenia alkoholowego.
-
To może idź do niego jeszcze raz? - Zapytała Józefina; również
była wstawiona, lecz nie tak bardzo jak jej towarzyszka.
-
I co mu powiem? - Dziewczyna roześmiała się.
-Nic,
po prostu poproś go do tańca.
-
Nie... - Tosia zaczęła odsuwać się od koleżanki.
-
Chodź, nie marudź – Józefina pociągnęła Tosię za rękę aż
do sali, w której na początku siedziały – Do boju – Odparła,
popychając Tosię w stronę stolika Michała.
Dziewczyna
potykając się, wpadła na Michała, który akurat wstał.
-
Przepraszam – Roześmiał się; również był już pod wpływem
alkoholu.
-
Chodź tańczyć – Rozkazała Tosia, ciągnąc go na parkiet.
Podczas
gdy panna Kruczyńska tańczyła, do Józefiny podeszła Łucja.
-
I co, zazdrosna? - Zapytała, opierając się na ramieniu
przyjaciółki.
-
Bardzo, a ten, jak mu tam?
-
Michał.
-
Michał – w porządku?
-
A fajny, fajny – Łucja była rozbawiona, ale nie pijana; wypiła
tylko dwa drinki.
-
Wiesz, co mam na myśli.
-
Wydaje mi się, że Tosia nie będzie przygodą na jedną noc;
widziałam, jak na nią spojrzał, nim poszliśmy tańczyć.
-
No i...?
-
Z tego może być coś więcej... Ale to również typ podrywacza.
-
Skąd wiesz?
Łucja
spojrzała na Józefinę rozmarzonym wzrokiem, przygryzając
równocześnie wargę.
-
Całowaliśmy się – Odparła, rumieniąc się.
Józefina
spiorunowała ją wzrokiem.
-
Nie denerwuj się – Kobieta roześmiała się, całując
przyjaciółkę w policzek – Tylko go wypróbowywałam. Poza tym,
przecież nie jesteśmy parą.
-
Niestety – Westchnęła Józefina.
-
Jeśli chcesz, możesz kogoś dziś wyrwać – Odparła Łucja
obojętnym tonem.
-
Nie chcę, bo zniszczyło by mi to wieczór, który wiem, jak się
skończy.
-
Niby jak? - Zapytała Łucja, stając naprzeciw przyjaciółki.
-
Tak, że wylądujesz u mnie w łóżku.
Uśmiech
zastygł na twarzy Łucji. Po chwili jednak roześmiała się.
-
Trzymam cię za słowo – Odparła cicho.
Józefina
uśmiechnęła się szeroko, wręcz diabelsko. W tym momencie rozmowę
przerwało pojawienie się Tosi.
-
Dziękuję! - Pisnęła, rzucając się na Józefinę – Tańczyło
się bosko.
-
To czemu dalej z nim nie tańczysz? - Zapytała Łucja, krzyżując
ręce na piersi.
-
Bo muszę iść do łazienki – Odparł Tosia, odklejając się od
Józefiny – Pójdziesz ze mną? - Zwróciła się do kobiety.
-
Ok... - Odpowiedziała Józefina, niezbyt pewna, czy postępuje
właściwie.
Po
skorzystaniu z toalety, Antonina chciała poprawić sobie makijaż,
ale Józefina powstrzymała ją.
-
W tym stanie zrobisz z siebie klauna – Stwierdziła kobieta,
zabierając dziewczynie kosmetyki – Pomogę ci – Oświadczyła.
Tosia
z głupim uśmiechem zgodziła się na to. Po kilku minutach znów
miała nienaganny makijaż.
-
Dziękuję – Odparła – Dziewczyny na ciebie narzekają, ale moim
zdaniem jesteś spoko.
-
To... Miłe, dziękuję – Józefina uśmiechnęła się krzywo.
-
Nawet bardzo spoko – Tosia spojrzała spod półprzymkniętych
powiek na koleżankę.
Studentki
przez chwilę wpatrywały się w siebie z napięciem. Nagle Antonina
podeszła do Józefiny i pocałowała ją. Kobieta wpierw chciała
się sprzeciwić, lecz wpływ alkoholu sprawił, że postanowiła
poddać się chwili i oddała pocałunek.
Tosia
w swym życiu całowała się tylko kilka razy, więc może dlatego
ten wydawał jej się taki wyjątkowy i dobry. Nie interesowało ją
to, że całuje się z kobietą.
Józefina
oparła Tosię o ścianę i zapomniała się w tym, co robiła. Czuła
swego rodzaju nadprzyrodzoną więź z tą dziewczyną, tak jakby
znały się od dawna. Nagle przypomniała sobie, po co tu przyszła i
ze strachem w oczach odkleiła się od Tosi, dysząc ciężko. W
duchu skarciła siebie za to zachowanie, do którego nie powinna była
dopuścić.
-
Przepraszam – Wydukała – To nieprofesjonalne z mojej strony –
Powiedziała, robiąc krok w tył.
-
Jakie? - Tosia roześmiała się; nic z tego nie rozumiała – Czy
my jesteśmy w pracy?
-
Nie... Nieważne – Józefina zmieszała się – Pora, żebyś
poszła do domu – Powiedziała, chwytając dziewczynę za
nadgarstek.
-
Co? Dlaczego? Nie! - Antonina zaczęła się wyrywać – Muszę
jeszcze zatańczyć z Michałem.
-
W tym stanie nie zatańczysz – Odparła Józefina, przyglądając
się wypiekom na twarzy koleżanki oraz jej zamglonemu spojrzeniu –
Będzie dobrze, jeśli za chwilę nie zwymiotujesz.
-
A przytrzymasz mi włosy? - Zapytała Tosia, śmiejąc się.
-
Chodź już – Poprosiła Józefina wyciągając dłoń w stronę
koleżanki.
-
Muszę? - Zapytała Antonina, robiąc minę skrzywdzonej, małej
dziewczynki.
-
Proszę – Wyszeptała Józefina niższym niż zwykle głosem,
wpatrując się w Tosię.
Dziewczyna
odwzajemniła spojrzenie, dziwiąc się tonem koleżanki; czuła się,
jakby rozmawiała z kimś innym.
-
Skoro mnie tak ładnie prosisz – Wzruszyła ramionami, uśmiechając
się kokieteryjnie, chwytając dłoń znajomej.
Józefina
wyprowadziła Tosię z klubu wprost na korytarz kamienicy.
-
Czekaj tu na mnie, zaraz wrócę – Rozkazała, opierając chwiejącą
się na nogach Tosię o ścianę.
-
Dobrze, nie ucieknę ci – Dziewczyna znów zaczęła chichotać.
Józefina
wróciła do klubu, odnalazła Łucję i oznajmiła, iż musi
przypilnować pannę Kruczyńską. W końcu to jej obowiązek.
Przyjaciółka zgodziła się z nią, ale że akurat była zajęta
rozmową z Michałem, postanowiła zostać jeszcze w klubie, co
spotkało się z niezadowoleniem ze strony Józefiny. Cóż ona
jednak mogła zrobić? Zawiedziona wyszła z pubu i odprowadziła
Tosię do mieszkania. Gdy obie panie znalazły się na dziedzińcu
kamienicy, Antonina spojrzała smutnym wzrokiem na koleżankę.
-
Jesteś zła na mnie? - Wybąkała.
-
O co? - Józefina zmarszczyła brwi.
-
O to, że musisz mnie odprowadzać, o to, że się schlałam...
-
Każdemu się zdarza – Kobieta wzruszyła ramionami.
-
Ale jesteś zła...
-
Zmęczona, to wszystko.
-
Ktoś cię zranił?
Józefina
westchnęła.
-
Nie udawaj, że się mną interesujesz; idź już do domu, rano
musisz wstać – Odezwała się ostro kobieta.
Tosię
zdziwił ten ton, ale bała się podjąć dalszą dyskusję.
-
Dobrze – Odparła, zwieszając smutno głowę i odchodząc w stronę
mieszkania.
Józefina
widząc reakcję znajomej, pokręciła głową.
-
Przepraszam – Odezwała się, na co Tosia odwróciła głowę –
Tak, jestem trochę zdenerwowana, bo miałam nadzieję, że Łucja
wróci ze mną, ale ona wolała zostać z Michałem.
-
Z Michałem? - Oczy młodej studentki rozszerzyły się.
-
Tylko tyle przyswoiłaś? - Józefina ponownie westchnęła –
Nieważne, idź, proszę, do domu.
-
Do... Dobrze – Wydukała dziewczyna, choć kusiło ją, by
dowiedzieć się od znajomej czegoś więcej na temat Michała i
Łucji.
Tosia
chwiejnym krokiem podeszła do drzwi swojego mieszkania i próbowała
je otworzyć, jednak obraz przed nią zaczął się zamazywać, a
zamki pomnażać. Nagle poczuła na swoich dłoniach dotyk Józefiny,
która odebrała jej klucze i sprawnie otworzyła drzwi.
-
Połóż jakąś miskę koło swojego łóżka i idź spać –
Józefina wydała ostatni rozkaz, po czym odeszła.
Tosia
spełniła nakaz; znalazła w łazience małą miednicę, którą
rzuciła na podłogę, po czym zdjęła sukienkę, która wylądowała
obok miski i dziewczyna padła ciężko na miękki materac. Zasnęła
szybko, a jej ostatnią myślą było wspomnienie dotyku koleżanki,
który jej się spodobał.
CDN...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz