środa, 26 lipca 2017

Pięć   minut później Tosia ujrzała idące w jej stronę nowe znajome.
- To co – gotowa na szaleństwo? - Zapytała Asia, lekko podskakując.
Antonina otaksowała dziewczynę wzrokiem; ubrana była w kusą ciemnoniebieską sukienkę bez ramiączek, zagrożoną od odsłonięciem majtek, jeżeli Asia nie przestałaby skakać. Podobną miała na sobie Kasia, tylko zieloną.
- Jak widać – Odparła Tosia, lecz nie zabrzmiało to przekonująco.
Koleżanki zignorowały markotny ton jej głosu.
- To rusz się! - Krzyknęła Kaśka, po czym roześmiała się.
Tosia, we własnym mniemaniu, nie miała innego wyjścia, jak tylko udać się za odchodzącymi koleżankami.
- ,,Może faktycznie spotkam tego chłopaka? - Przemknęło jej przez myśl – Ale o czym ja będę z nim rozmawiać? Zapewne nie jestem w jego typie” - Westchnęła.
Kilka minut później dziewczyny dotarły do klubu Społem, który mieścił się w jednej z kamienic, znajdującej się niedaleko Placu Szczepańskiego. Koleżanki po wejściu do kamienicy musiały zejść po schodach na dół.
Tosia znalazłszy się w środku klubu, poczuła się niekomfortowo; smród dymu papierosowego, wszędzie pełno ludzi, mało przestrzeni, a w sali, w której usiadły, oświetlenie było przyciemnione. W dodatku koło schodów stał manekin ubrany w strój milicjanta, z maską przeciwgazową na twarzy. Manekin straszył Tosię za każdym razem, gdy obok niego przechodziła tego wieczoru.
- I jak? - Zapytała Kasia zaraz po tym, jak kelnerka przyniosła dziewczynom kolorowe drinki.
- Może być – Odparła Tosia z wahaniem.
- Jak tylko wejdziesz na parkiet – Asia skinęła głową na środek sali, gdzie tańczyły kolorowe światełka – Zaraz zmienisz zdanie.
- Pewnie macie rację – Tosia próbowała się odprężyć; sięgnęła po swój napój – Muzyka mi się podoba -lata osiemdziesiąte, dziewięćdziesiąte są w moim guście, więc są duże szanse na udany przebieg dzisiejszej nocy – Uśmiechnęła się do towarzyszek, unosząc równocześnie szklankę z drinkiem – Za nas – Odparła uroczyście.
- Za nas! - Zawtórowały jej koleżanki, śmiejąc się.
Kasia napiła się swojego drinka, rozglądając się po sali i nagle omal się nie zakrztusiła.
- Stara, co się dzieje? - Zapytała Asia, klepiąc przyjaciółkę po plecach.
- Tam siedzi to dziwadło z jakąś laską i starym facetem – Odpowiedziała dziewczyna, wskazując na drugi koniec sali.
Tosia spojrzała we wskazywanym kierunku i ujrzała Józefinę, Łucję oraz mężczyznę z kawiarni, który zapewne miał na imię Piotr. Panna Kruczyńska opowiedziała o spotkaniu ze znielubioną przez jej towarzyszki kobietą.
- Co za tupet – Kaśka skrzywiła się, jakby przed chwilą powąchała nieświeżą rybę.
- Uparcie szuka znajomych – Aśka wzruszyła ramionami, robiąc obojętną minę, jakby była ponad Józefiną.
- Nie wiem, co o niej myśleć – Tosia nachyliła się w stronę znajomych i ściszyła głos na tyle, aby w tym gwarze wciąż być słyszalną – Z jednej strony faktycznie jest dziwna i natrętna, z drugiej coś mnie w niej fascynuje i sprawia, że chcę ją lepiej poznać.
Kaśka i Aśka spojrzały na nową koleżankę jak na kretynkę.
- Z choinki się urwałaś? - Zapytała ta pierwsza, marszcząc brwi i wykrzywiając twarz w grymasie – Po pierwsze: jest wariatką, a od takich trzeba się trzymać z daleka, a po drugie – ona nawet nie przebrała się na wieczór, chodzi w tej samej, taniej sukience – Prychnęła.
- Jedynie brakuje jej kapelusza i okularów – Dodała Asia, taksując Józefinę jeszcze raz, lecz niezbyt dyskretnie.
- I jakie to ma znaczenie? - Zapytała Tosia, unosząc ramiona w geście konsternacji.
- Takie, że jest lamuską – Odpowiedziała Kasia, wydymając usta – A z lamusami się nie zadajemy.
- ,,To co ja tu robię?” - Pomyślała Tosia, marszcząc brwi, a na głos dodała – Dobra, postaram się jej unikać tylko dlatego, że wydaje się nienormalna, a nie dlatego, że nie przebiera się pięć razy dziennie – Przyznała dla świętego spokoju.
Jednak ta odpowiedź nie zadowoliła jej towarzyszek.
- Jeszcze nad tobą popracujemy – Oświadczyła Kasia, krzyżując ręce na piersi i opierając się na oparciu małej, czerwonej, twardej kanapy.
- ,,Dobra, dobra” - Skwitowała Antonina w myślach, przewracając oczami i zajęła się swoim drinkiem.
Nagle w klubie zabrzmiała ,,Tora tora tora” zespołu Numero Uno. Józefina wstała od stolika i ruszyła na parkiet, zachęcając swych znajomych do dołączenia do niej. Po chwili wahania i ironicznych uśmiechów, zrobili to. Tosia przyglądała się nowej znajomej z podziwem; ruszała się jak profesjonalistka, taniec wyraźnie sprawiał jej radość i to budziło największe uznanie w oczach Antoniny.
- Ale poczucie rytmu to ma, skubana – Przyznała Kaśka, przyglądając się kobiecie.
- Dołączymy do nich? - Zapytała Asia z entuzjazmem, wiercąc się na krześle.
- No nie wiem... - Odparła jej przyjaciółka, mrużąc oczy.
- Pewnie! - Wykrzyknęła w tym samym momencie Tosia i pociągnęła Aśkę na parkiet.
Antonina od zawsze lubiła tańczyć, zapominała wtedy o całym świecie. Tak było i tym razem; tańczyły z Asią, jak stare dobre przyjaciółki, nie bacząc na różnice ich dzielące, choćby pod względem charakterów.
Nagle piosenka skończyła się, ale już za chwilę z głośników popłynęło ,,Billie Jean” Michaela Jacksona. Tosia mimowolnie spojrzała na Józefinę, która podbiegła do swojego stolika, zostawiła tam buty i wróciła na parkiet. Wtedy dopiero pokazała, co umie. Tosia zawsze w trakcie tańca skupiała się na sobie, ewentualnie partnerze, lecz teraz gapiła się na tańczącą Józefinę.
Kobieta stała się w tamtym momencie obiektem uwagi wszystkich, znajdujących się w tej sali. Oczywiście większość gości tańczyła, lecz wciąż odwracając głowy za młodą kobietą. Gdy zatańczyła moonwalk, kilka osób gwizdnęło z podziwem, ale Józefina najwyraźniej nic sobie z tego nie robiła, jedynie uśmiechnęła się szeroko w stronę znajomych. Następną piosenką był jakiś gniot disco polo. Tosia postanowiła zejść z parkietu, lecz idąc do stolika zobaczyła, jak Kaśka biegnie na parkiet, krzycząc do Asi:
- Nasza piosenka!
- ,,Co jest, kurwa? - Pomyślała, krzywiąc się – Przecież to disco polo, co ją tak podnieca?”.
Dziewczyna usiadła przy stoliku, aby dopić drinka, gdy nagle pojawiła się przy niej Józefina. Już w butach.
- Miałam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy – Powiedziała, uśmiechając się szeroko.
- Muszę przyznać, że cieszę się z naszego spotkania – Przyznała Tosia szczerze; napiła się drinka, po czym kontynuowała – Mogłam zobaczyć, jak rewelacyjnie tańczysz.
- Wiem – Odparła Józefina, uśmiechając się wręcz diabelsko – Jak tylko wyłączą tę chujowiznę, pójdziemy zatańczyć? - Zaproponowała, z nadzieją w głosie.
- W sumie... Czemu nie – Tosia wzruszyła ramionami, uśmiechając się i zapominając o swym postanowieniu, aby nie rozwijać kontaktu z Józefiną.
Młode studentki przez chwilę siedziały, milcząc, aż do końca piosenki. Następna w kolejce była ,,Pretty Woman” Roya Orbisona, na dźwięk której Józefina rozpromieniła się.
- Idziemy – Skinęła głową w stronę parkietu, równocześnie wstając od stolika.
Tosia dopijając drinka, patrzyła z zafascynowaniem jak kobieta tanecznym krokiem zmierza na sam środek sali. Z ochotą i na przekór Asi i Kasi, które patrzyły na nią, jak na wariatkę, dziewczyna ruszyła na parkiet.
- Pozwolisz, że poprowadzę? - Zapytała Józefina, chwytając nową koleżankę za ręce.
- Proszę bardzo – Tosia wzruszyła ramionami.
Józefina, zgodnie z oczekiwaniami Antoniny, okazała się być świetną partnerką do tańca,a gdy dziewczyna zamykała czasami oczy, czuła się, jakby tańczyła z mężczyzną. Nie zwracała uwagi na zachowanie swoje i znajomej, być może ze względu na wypity wcześniej alkohol, lecz reszta gości klubu przyglądała im się z zaciekawieniem. Gdy piosenka skończyła się, Tosia aż dyszała z podekscytowania.
- Dziękuję – Powiedziała, wyciągając dłoń w stronę Józefiny.
- Przyjemność po mojej stronie – Odparła kobieta, kłaniając się lekko.
Wtedy z głośników popłynął kolejny utwór Jacksona - ,,Blood on the dance floor”.
- Jeszcze raz? - Zapytała Józefina, wciąż z uśmiechem na ustach; Tosia uznała, iż kobieta miała bardzo ładny uśmiech.
- Muszę odpocząć – Przyznała dziewczyna.
Józefina tylko wzruszyła ramionami, po czym poszła po Łucję i wyciągnęła ją do tańca, rzucając swoje buty ponownie w kąt. I wtedy dopiero Tosia nie mogła oderwać wzroku od tańczących; ruszały się bez żadnego skrępowania, jakby były parą kochanków. Nie kochanek – Józefina swym zachowaniem bardziej przypominała mężczyznę, zwłaszcza, że praktycznie nie potrafiła utrzymać rąk we właściwym miejscu i prowadziła Łucję tak, by jak najczęściej ich ciała się dotknęły, czemu panna Gabon najwyraźniej nie miała nic przeciwko. Gdy piosenka stopniowo się wyciszała i większość tańczących zaczęła wracać do stolików, Łucja rozradowana rzuciła się w ramiona Józefiny gorący pocałunek na jej ustach. Niektórzy odwrócili wzrok, inni uśmiechali się pod nosem, a Tosia czuła się skonsternowana. Niby była tolerancyjna, ale nigdy nie poznała nikogo o odmiennej orientacji homoseksualnej, dlatego nie wiedziała, jak się zachować w takiej sytuacji. Powolnym krokiem wróciła do stolika.
- Widzisz tę wariatkę z koleżaneczką? - Prychnęła Kaśka, gdy Tosia usiadła obok niej.
- Patola – Westchnęła Asia, kręcąc głową.
- Bez przesady – Tosia zwróciła im uwagę.
- Jakby co, to ja nie mam nic przeciwko – Kaśka uniosła ręce w obronnym geście – Ale mogłyby się lizać gdzieś w kącie, a nie na forum.
- Może pójdę po kolejne drinki? - Tosia szybko zmieniła temat.
- O tak! - Nagle Asia zapomniała o poprzedniej dyskusji – Weź mi tego, którego ty miałaś, taki był kolorowy! - Klasnęła w dłonie z entuzjazmem.
- A ty, Kasiu? - Zapytała Tosia, zabierając puste szklanki ze stolika.
- Wódkę z colą, poproszę – Mruknęła dziewczyna z obrażoną miną.
Antonina przekręciła oczami i poszła w stronę baru. Wracając z trzema drinkami, zauważyła, że do klubu wszedł student, który tak bardzo jej się spodobał. Dziewczyna na chwilę znieruchomiała; poprawiłaby włosy, gdyby nie miała zajętych rąk. Z tego powodu nabrała przekonania, że wygląda jak spocona, poszarpana małpka, co wywołało na jej policzkach jeszcze większe rumieńce. Młody mężczyzna nawet nie spojrzał na Tosię, co dziewczyna zrzuciła na karb swego wyglądu. Antonina westchnęła, a gdy przystojny chłopak zniknął z jej oczu, wróciła do koleżanek.
- Patrz, kto przyszedł! - Pisnęła Asia, gdy Tosia usiadła przy stoliku.
Panna Kruczyńska rozejrzała się po sali i ze zdumieniem dostrzegła, że trzy stoliki dalej siedzi przystojny student ze swoimi kolegami.
- Podoba ci się? - Zapytała Tosia powoli, odwracając głowę w stronę koleżanki.
- Wszystkim dziewczynom się podoba – Odpowiedziała Asia, patrząc łakomie na studenta.
- Każdego z tych byczków mogłabym ujeżdżać – Stwierdziła Kaśka, mlaszcząc językiem.
Na te słowa Tosia spłonęła rumieńcem; jeszcze nie spała z chłopakiem i każda aluzja na temat seksu wprawiała ją w zakłopotanie, zwłaszcza z ust tak młodej dziewczyny.
- Chyba ktoś poczuł się speszony – Zauważyła Aśka, trącając młodą koleżankę w ramię.
- Mam tak nie mówić? - Zapytała Kasia z przekąsem – Chyba nic z tego nie jest ci obce.
- Zależy, o czym mówimy – Odparła Tosia, patrząc na koleżankę spode łba.
- O stosunkach... Międzyludzkich – Kaśka mrugnęła okiem.
- Szczerze? Nie jestem obeznana w tym temacie, więc zakończmy go – Ucięła dziewczyna krótko, podświadomie kierując swe stopy w stronę wyjścia.
Nowe znajome spojrzały na nią ze zdziwieniem.
- Nic a nic...? - Zapytała Kasia, nachylając się w stronę Antoniny.
- Koniec – Odpowiedziała panna Kruczyńska, krzyżując ręce na piersi i odchylając się lekko.
- Dobrze, już – Kaśka wyprostowała się – Panno obrażalska – Dodała, krzywiąc się.
Tosia spojrzała wściekle na nową znajomą, a ta odwzajemniła się tym samym. Aśka czując wiszącą w powietrzu kłótnię, odezwała się piskliwym głosem.
- To może dziś to się zmieni, jeśli zagadasz do tego chłopaka – Skinęła w stronę interesującego je stolika – Nie mówię, że masz iść od razu z nim do łóżka, ale może chociaż się zaprzyjaźnicie, albo nawet zakochacie? - Uśmiechnęła się przyjaźnie.
Tosia odwzajemniła uśmiech; Asia wydawała jej się być bardzo sympatyczna, w przeciwieństwie do wiecznie niezadowolonej i zgryźliwej Katarzyny. Wywnioskowała jednak, że przyjaźń tylko z Aśką jest niemożliwa, bo zawsze w pakiecie z nią będzie Kaśka.
- Może masz rację – Odparła Tosia z nadzieją – Tylko jak mam do niego zagadać? Czy to facet nie powinien zrobić pierwszego kroku?
- Nie bądź taka archaiczna – Ofuknęła ją Kasia – Teraz kobiety nawet się oświadczają.
- Masz rację – Stwierdziła Tosia, zamyślając się – To co ja mu powiem? - Zapytała, patrząc wystraszonym wzorkiem na koleżanki.
- Przedstaw się i powiedz, że uczęszczacie razem na jeden kierunek – Odparła Kaśka, wzruszając ramionami – To chyba najprostszy sposób.
- A jeśli mnie odtrąci?
- Jeśli nie spróbujesz, to się nie przekonasz.
- Nie możesz podchodzić do wszystkiego z takim nastawieniem – Wtrąciła Asia łagodnym tonem – Inaczej skończysz w starej kawalerce z kotami.
- Lubię koty – Tosia wzruszyła ramionami i spojrzała na koleżanki; ich zdegustowane miny rozśmieszyły ją – Przecież żartuję, już idę – Odparła, wstając.
Tosia oddychała głęboko, idąc w kierunku stolika, przy którym siedział przystojny student.
- ,,Tylko postaraj się nie żartować – Upomniała siebie w duchu – Bo ci to nie wychodzi”.
Gdy stanęła obok młodych chłopaków, gwar ich rozmów ucichł. Zaczęli się w nią wpatrywać z zainteresowaniem, lecz nie odezwali się ani słowem.
- Cześć – Zaczęła Tosia, zastanawiając się równocześnie, jak wielki jest rumieniec wstydu na jej policzkach – Widziałam kilku z was na rozpoczęciu roku na UJ-cie i stwierdziłam, że fajnie byłoby się poznać... - Dziewczyna nieświadomie wykręcała palce jednej ręki – Chyba nie będzie lepszej okazji, niż na imprezie, przy piwku... - Uśmiechnęła się uroczo.
Kilku studentów rozpromieniło się na te słowa, a zwłaszcza ten jeden, dla którego Tosia tak się starała.
- Czyli co – stawiasz piwo? - Zapytał jeden z nich, wysoki, ciemnowłosy.
- Jasne... Czemu nie? - Tosia z całej siły starała się powstrzymać grymas; zrozumiała, że chłopcy chcą się nią wysłużyć.
- Nie masz swojego? - Ofuknął go student, który spodobał się Tosi – W zamian za to przynieś dziewczynie piwo, na własny koszt – Rozkazał, piorunując kolegę wzrokiem – A ty siadaj – Zwrócił się do Tosi, robiąc jej miejsce na kanapie – Jak masz na imię? - Zapytał, gdy dziewczyna usiadła obok niego.
- Antonina – Odparła panna Kruczyńska z uśmiechem – Mówcie mi Tosia.
- Śliczne imię – Blondyn uśmiechnął się – Ja jestem Michał, to jest Maciek – Wskazał na rudego chłopaka, siedzącego obok niego – Dalej: Kuba, Arek, a ten debil, który poszedł do baru, to Karol.
Kuba był wysoki, barczysty i miał brązowe włosy, a Arek był najchudszy i najmniejszy z nich wszystkich, lecz widać było, iż jest silny; również był blondynem.
- Miło mi was poznać – Odparła Tosia, ściskając rękę każdego z nich po kolei.
Rozmowa potoczyła się w miarę swobodnym tonie. Nawet Karol, choć z początku niezadowolony z faktu, iż Michał potraktował go jak służącego, po chwili rozluźnił się i wciągnął się w rozmowę. Niestety dobry nastrój zepsuło pojawienie się przy ich stoliku Łucji.
- Witajcie, panowie – Kobieta omiotła wzrokiem pięciu mężczyzn – Chciałabym z jednym z was zatańczyć.
- Służę pomocą w wyborze – Arek skoczył na równe nogi – Jestem doskonałym tancerzem – Uśmiechnął się szeroko.
- Nie wątpię, ja jednak wolałabym zatańczyć z tym panem – Wskazała na Michała – Co ty na to?
Michał uśmiechnął się, lecz nim wstał, spojrzał trochę zawstydzonym wzrokiem na Tosię. Dziewczyna tylko wzruszyła ramionami.
Antonina patrzyła na kokieteryjne ruchy Łucji, gdy para zaczęła tańczyć. Dziewczyna poczuła lekkie ukłucie w sercu, jednak zganiła się za to w myślach; przecież dopiero co się poznali i fakt, że Michał jej się spodobał nie oznaczał, iż może rościć sobie do niego prawa. Jednak żal z jej serca nie zniknął. Dodatkowo rozmowy przy stoliku nagle ucichły, co stało się dla wszystkich bardzo uciążliwe.
- Kto chce wyjść na papierosa? - Zapytał Kuba, co było dosyć nierozsądne z jego strony, ponieważ w lokalu palenie było dozwolone.
Tosia poczuła się głupio, gdy pozostali chłopcy wyrazili chęć wyjścia na zewnątrz, pozostawiając ją samej sobie. Nie na długo jednak, ponieważ po chwili przysiadła się do niej Józefina, z papierosem w dłoni.
- Chyba plan się nie udał – Odparła, wydmuchując dym papierosowy.
- Jaki plan? - Tosia spojrzała na nią gniewnie.
- Poderwania tego przystojniaka; to jasne jak na dłoni, że na niego lecisz.
- Skoro o tym wiesz, to nie mogłaś powstrzymać koleżanki przed wyrwaniem go? - Tosia odwróciła wzrok od znajomej.
- Wolny kraj, kochana – Józefina wzruszyła ramionami, po czym zaciągnęła się.
- Dziwi mnie jej zachowanie – Stwierdziła Tosia po chwili – Najpierw rzuca się na ciebie, a teraz na niego. Myślałam, że jesteście razem.
- No coś ty; mówiłam, że jesteśmy przyjaciółkami i czasem się tak wygłupiamy, zwłaszcza gdy trochę za dużo wypijemy. Szczerze – Józefina nachyliła się w stronę koleżanki – Z chęcią bym się zamieniła z nią miejscami.
- Droga wolna – Tosia jeszcze bardziej spochmurniała.
- Nie zrobię ci tego – Józefina pokręciła głową i spojrzała przenikliwe na nową znajomą.
Antonina pod naporem tego spojrzenia zwróciła wzrok w stronę koleżanki i nagle poczuła ściskanie w żołądku.
- Pójdziemy do baru? - Zapytała Józefina po chwili ciszy.
Tosia zgodziła się i to był błąd; po kilku kolejkach shotów była już kompletnie pijana. Zapomniała o tym, że do klubu przyszła z Kaśką i Aśką; koleżanki nawet jej nie szukały. Tosia zignorowała nowo poznanych chłopaków, a przede wszystkim Michała.
- I tak zostanę starą panną – Mówiła, będąc w błogim stanie upojenia alkoholowego.
- To może idź do niego jeszcze raz? - Zapytała Józefina; również była wstawiona, lecz nie tak bardzo jak jej towarzyszka.
- I co mu powiem? - Dziewczyna roześmiała się.
-Nic, po prostu poproś go do tańca.
- Nie... - Tosia zaczęła odsuwać się od koleżanki.
- Chodź, nie marudź – Józefina pociągnęła Tosię za rękę aż do sali, w której na początku siedziały – Do boju – Odparła, popychając Tosię w stronę stolika Michała.
Dziewczyna potykając się, wpadła na Michała, który akurat wstał.
- Przepraszam – Roześmiał się; również był już pod wpływem alkoholu.
- Chodź tańczyć – Rozkazała Tosia, ciągnąc go na parkiet.
Podczas gdy panna Kruczyńska tańczyła, do Józefiny podeszła Łucja.
- I co, zazdrosna? - Zapytała, opierając się na ramieniu przyjaciółki.
- Bardzo, a ten, jak mu tam?
- Michał.
- Michał – w porządku?
- A fajny, fajny – Łucja była rozbawiona, ale nie pijana; wypiła tylko dwa drinki.
- Wiesz, co mam na myśli.
- Wydaje mi się, że Tosia nie będzie przygodą na jedną noc; widziałam, jak na nią spojrzał, nim poszliśmy tańczyć.
- No i...?
- Z tego może być coś więcej... Ale to również typ podrywacza.
- Skąd wiesz?
Łucja spojrzała na Józefinę rozmarzonym wzrokiem, przygryzając równocześnie wargę.
- Całowaliśmy się – Odparła, rumieniąc się.
Józefina spiorunowała ją wzrokiem.
- Nie denerwuj się – Kobieta roześmiała się, całując przyjaciółkę w policzek – Tylko go wypróbowywałam. Poza tym, przecież nie jesteśmy parą.
- Niestety – Westchnęła Józefina.
- Jeśli chcesz, możesz kogoś dziś wyrwać – Odparła Łucja obojętnym tonem.
- Nie chcę, bo zniszczyło by mi to wieczór, który wiem, jak się skończy.
- Niby jak? - Zapytała Łucja, stając naprzeciw przyjaciółki.
- Tak, że wylądujesz u mnie w łóżku.
Uśmiech zastygł na twarzy Łucji. Po chwili jednak roześmiała się.
- Trzymam cię za słowo – Odparła cicho.
Józefina uśmiechnęła się szeroko, wręcz diabelsko. W tym momencie rozmowę przerwało pojawienie się Tosi.
- Dziękuję! - Pisnęła, rzucając się na Józefinę – Tańczyło się bosko.
- To czemu dalej z nim nie tańczysz? - Zapytała Łucja, krzyżując ręce na piersi.
- Bo muszę iść do łazienki – Odparł Tosia, odklejając się od Józefiny – Pójdziesz ze mną? - Zwróciła się do kobiety.
- Ok... - Odpowiedziała Józefina, niezbyt pewna, czy postępuje właściwie.
Po skorzystaniu z toalety, Antonina chciała poprawić sobie makijaż, ale Józefina powstrzymała ją.
- W tym stanie zrobisz z siebie klauna – Stwierdziła kobieta, zabierając dziewczynie kosmetyki – Pomogę ci – Oświadczyła.
Tosia z głupim uśmiechem zgodziła się na to. Po kilku minutach znów miała nienaganny makijaż.
- Dziękuję – Odparła – Dziewczyny na ciebie narzekają, ale moim zdaniem jesteś spoko.
- To... Miłe, dziękuję – Józefina uśmiechnęła się krzywo.
- Nawet bardzo spoko – Tosia spojrzała spod półprzymkniętych powiek na koleżankę.
Studentki przez chwilę wpatrywały się w siebie z napięciem. Nagle Antonina podeszła do Józefiny i pocałowała ją. Kobieta wpierw chciała się sprzeciwić, lecz wpływ alkoholu sprawił, że postanowiła poddać się chwili i oddała pocałunek.
Tosia w swym życiu całowała się tylko kilka razy, więc może dlatego ten wydawał jej się taki wyjątkowy i dobry. Nie interesowało ją to, że całuje się z kobietą.
Józefina oparła Tosię o ścianę i zapomniała się w tym, co robiła. Czuła swego rodzaju nadprzyrodzoną więź z tą dziewczyną, tak jakby znały się od dawna. Nagle przypomniała sobie, po co tu przyszła i ze strachem w oczach odkleiła się od Tosi, dysząc ciężko. W duchu skarciła siebie za to zachowanie, do którego nie powinna była dopuścić.
- Przepraszam – Wydukała – To nieprofesjonalne z mojej strony – Powiedziała, robiąc krok w tył.
- Jakie? - Tosia roześmiała się; nic z tego nie rozumiała – Czy my jesteśmy w pracy?
- Nie... Nieważne – Józefina zmieszała się – Pora, żebyś poszła do domu – Powiedziała, chwytając dziewczynę za nadgarstek.
- Co? Dlaczego? Nie! - Antonina zaczęła się wyrywać – Muszę jeszcze zatańczyć z Michałem.
- W tym stanie nie zatańczysz – Odparła Józefina, przyglądając się wypiekom na twarzy koleżanki oraz jej zamglonemu spojrzeniu – Będzie dobrze, jeśli za chwilę nie zwymiotujesz.
- A przytrzymasz mi włosy? - Zapytała Tosia, śmiejąc się.
- Chodź już – Poprosiła Józefina wyciągając dłoń w stronę koleżanki.
- Muszę? - Zapytała Antonina, robiąc minę skrzywdzonej, małej dziewczynki.
- Proszę – Wyszeptała Józefina niższym niż zwykle głosem, wpatrując się w Tosię.
Dziewczyna odwzajemniła spojrzenie, dziwiąc się tonem koleżanki; czuła się, jakby rozmawiała z kimś innym.
- Skoro mnie tak ładnie prosisz – Wzruszyła ramionami, uśmiechając się kokieteryjnie, chwytając dłoń znajomej.
Józefina wyprowadziła Tosię z klubu wprost na korytarz kamienicy.
- Czekaj tu na mnie, zaraz wrócę – Rozkazała, opierając chwiejącą się na nogach Tosię o ścianę.
- Dobrze, nie ucieknę ci – Dziewczyna znów zaczęła chichotać.
Józefina wróciła do klubu, odnalazła Łucję i oznajmiła, iż musi przypilnować pannę Kruczyńską. W końcu to jej obowiązek. Przyjaciółka zgodziła się z nią, ale że akurat była zajęta rozmową z Michałem, postanowiła zostać jeszcze w klubie, co spotkało się z niezadowoleniem ze strony Józefiny. Cóż ona jednak mogła zrobić? Zawiedziona wyszła z pubu i odprowadziła Tosię do mieszkania. Gdy obie panie znalazły się na dziedzińcu kamienicy, Antonina spojrzała smutnym wzrokiem na koleżankę.
- Jesteś zła na mnie? - Wybąkała.
- O co? - Józefina zmarszczyła brwi.
- O to, że musisz mnie odprowadzać, o to, że się schlałam...
- Każdemu się zdarza – Kobieta wzruszyła ramionami.
- Ale jesteś zła...
- Zmęczona, to wszystko.
- Ktoś cię zranił?
Józefina westchnęła.
- Nie udawaj, że się mną interesujesz; idź już do domu, rano musisz wstać – Odezwała się ostro kobieta.
Tosię zdziwił ten ton, ale bała się podjąć dalszą dyskusję.
- Dobrze – Odparła, zwieszając smutno głowę i odchodząc w stronę mieszkania.
Józefina widząc reakcję znajomej, pokręciła głową.
- Przepraszam – Odezwała się, na co Tosia odwróciła głowę – Tak, jestem trochę zdenerwowana, bo miałam nadzieję, że Łucja wróci ze mną, ale ona wolała zostać z Michałem.
- Z Michałem? - Oczy młodej studentki rozszerzyły się.
- Tylko tyle przyswoiłaś? - Józefina ponownie westchnęła – Nieważne, idź, proszę, do domu.
- Do... Dobrze – Wydukała dziewczyna, choć kusiło ją, by dowiedzieć się od znajomej czegoś więcej na temat Michała i Łucji.
Tosia chwiejnym krokiem podeszła do drzwi swojego mieszkania i próbowała je otworzyć, jednak obraz przed nią zaczął się zamazywać, a zamki pomnażać. Nagle poczuła na swoich dłoniach dotyk Józefiny, która odebrała jej klucze i sprawnie otworzyła drzwi.
- Połóż jakąś miskę koło swojego łóżka i idź spać – Józefina wydała ostatni rozkaz, po czym odeszła.

Tosia spełniła nakaz; znalazła w łazience małą miednicę, którą rzuciła na podłogę, po czym zdjęła sukienkę, która wylądowała obok miski i dziewczyna padła ciężko na miękki materac. Zasnęła szybko, a jej ostatnią myślą było wspomnienie dotyku koleżanki, który jej się spodobał.
CDN...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz