ROZDZIAŁ
DRUGI
Rano
Tosia męczyła się na wykładach; bolała ją głowa, chciało jej
się pic, jak gdyby przebiegła Saharę, światło w sali wykładowej
ją drażniło i co chwile zbierało jej się na wymioty, choć
próbowała tego po sobie nie pokazywać. Jednak bladość jej cery i
ochrypły głos zdradzały, że dziewczyna ma kaca.
-
Widać, że nie masz wprawy – Śmiała się Kaśka, gdy wyszły na
zewnątrz po wykładzie.
-
Kiedy ty zdążyłaś się tak urżnąć? - Pytała Asia.
-
Następnym razem przypomnijcie mi, żebym nie piła z Józefiną –
Jęknęła Antonia.
-
To ona cię tak urządziła? - Zdziwiła się Kasia, wybałuszając
oczy – Nie podejrzewałabym jej o to.
-
Gdybym miała swój rozum, nie dopuściłabym do tego – Powiedziała
Tosia, zakładając okulary przeciwsłoneczne – Ale tak mnie
rozwścieczyła ta Łucja... - Wysyczała, marszcząc nos.
-
Widziałam, jak tańczyła z twoim Michałem – Powiedziała Aśka
współczująco.
-
To nie jest mój Michał i zapewne nigdy nie będzie – Sprostowała
Antonina – Teraz pewnie będzie do niego przychodzić na uczelnię
– Prychnęła.
-
No nie wiem... - Asia wzruszyła ramionami – Moja znajoma, Elwira,
powiedziała mi, że Michał jej powiedział, że gdy siedział z
Łucją przy barze po północy, przyszedł po nią jakiś przystojny
facet i niezbyt zadowolony wyprowadził ją z klubu. Ona niby się
opierała, ale chyba była zadowolona widząc jego zachowanie –
Ponowne wzruszyła ramionami, po czym wyciągnęła miętowe linki i
zapaliła jednego z nich.
Tosia
zauważyła, że paląc, Aśka robi dziwny dzióbek i patrzy na
wszystko szerokimi oczyma. Choć uważała ją za fajną dziewczynę,
wydawała jej się niezbyt mądra, zachowując się w ten sposób i
wypowiadając się tak nieskładnie.
-
Ta Łucja jest jakaś napalona – Odezwała się Kaśka po chwili
ciszy – W dodatku bierze wszystko, co się rusza: Józefina,
Michał, a teraz ten facet, o którym mówi Aśka. Czy Elwira lub
Michał go znają chociaż? - Zwróciła się do przyjaciółki.
-
Elwira go nie widziała, ale powiedziała, że Michał widział go
pierwszy raz na oczy.
-
Skończmy temat, bo mam dość pana blondyna – Westchnęła Tosia,
odwracając się w stronę drzwi głównych.
Jednak
na dziedzińcu uczelni wpadła właśnie na Michała.
-
Witaj, Antonino, Katarzyno i Joanno – Przywitał się, posyłając
całej trójce uwodzicielski uśmiech.
-
Cześć – Powitanie Tosi było niezbyt entuzjastyczne.
Dziewczyna
nie zatrzymała się, nie miała zamiaru rozmawiać z kolegą, lecz
ten dogonił ją i nie odstępował jej na krok.
-
Co robisz po wykładach? – Zapytał chłopak.
-
Idę odpocząć – Odburknęła dziewczyna.
-
Może poodpoczywamy razem? - Entuzjazm studenta nie słabł.
-
Nie jesteś przypadkiem umówiony z Łucją? - Zapytała, wchodząc
do budynku.
-
Z kim? A! - Michał uderzył się w czoło – Z tą laską z
klubu... Nie, chyba ma chłopaka, ale ty nie masz, prawda?
Tosia
raptownie się zatrzymała.
-
To widać? - Zapytała oburzona.
-
Nie – Młody chłopak wystraszył się – Wyraziłem tylko swoją
nadzieję – Wyznał, wykrzywiając wargi w dół.
Antonina
skarciła się w duchu za zbyt agresywne zachowanie.
-
Przepraszam, jestem dziś poddenerwowana – na kacu i niewyspana –
Uśmiechnęła się półgębkiem – Jeśli chcesz to możemy gdzieś
iść – Powiedziała niepewnie.
Na
te słowa Michał rozpromienił się.
-
Po zajęciach będę czekać przed uczelnią, ok? - Zapytał, a w
jego oczach zatańczyły wesołe ogniki.
Antonina
po chwili namysłu uśmiechnęła się delikatnie i skinęła głową,
po czym bez słowa pożegnania udała się na kolejny wykład.
O
czternastej skończyły się zajęcia i gdy Tosia pakowała swoje
rzeczy do torby, niespodziewanie obok niej usiadła Józefina.
-
Cześć, mogę zająć ci kilka minut? - Zapytała swoim słabym,
trochę nienaturalnym głosikiem; uśmiechała się delikatnie, z
nadzieją w oczach.
-
Dobrze... - Antonina zgodziła się powoli.
Młoda
studentka zerknęła na swoje koleżanki, które zdążyły już
wstać i czekały na nią; z ich min Tosia wywnioskowała, iż nie są
zadowolone z wizyty Józefiny, jednak skinęła im głową w stronę
drzwi.
-
Spotkamy się później – Powiedziała z naciskiem.
Gdy
Asia i Kasia oddaliły się, postukując obcasami, Józefina
zapytała:
-
Chciałam tylko zapytać, jak się czujesz? Wyglądasz koszmarnie,
ale może tak się nie czujesz? - Kobieta spojrzała na koleżankę z
ukosa.
-
Przykro mi – czuję się tak, jak wyglądam – Sprostowała panna
Kruczyńska, wzdychając – Ale mimo to – Uśmiechnęła się
lekko – Właśnie jestem umówiona z Michałem.
-
O! - Józefina uniosła brwi, a kąciki jej warg opadły – Z
Michałem, który wczoraj obściskiwał się z Łucją?
Tosia
zmarszczyła brwi w niezadowoleniu.
-
O czym ty mówisz? - Zapytała z gniewem – Nie ważne – Machnęła
ręką – Wczorajszy wieczór to przeszłość, chyba wszyscy chcemy
o nim zapomnieć. Poza tym Michał to wolny człowiek, prawda? Coś
podobnego powiedziałeś o Łucji.
-
Tak, tak... - Józefina przełknęła ciężko ślinę –
Przepraszam, że tak cię wczoraj urządziłam; ja jestem w stanie
wypić bardzo dużo, ale nie pomyślałam o tobie – Kobieta zrobiła
skruszoną minę.
-
To ja powinnam wiedzieć, kiedy przestać – Tosia położyła dłoń
na dłoni Józefiny, na co kobieta nagle zesztywniała i uśmiechnęła
się niezręcznie, jednocześnie uciekając wzrokiem w bok; Antonina
zauważyła to, więc jak najszybciej zabrała rękę – Tak
właściwie to tobie należą się przeprosiny z mojej strony.
-
Mnie?
-
Tak, za to... - Tosia ściszyła głos do szeptu i nachyliła się w
stronę koleżanki – Byłam pijana, ale mniej więcej pamiętam, co
się zdarzyło w toalecie.
Józefina
spojrzała wystraszona na znajomą.
-
Nie masz za co – Wydukała w końcu – Kiedyś trzeba spróbować,
prawda? - Zaśmiała się nerwowo – Ojej! - Krzyknęła, patrząc
na zegarek – Już tak późno, a ty jesteś umówiona z Michałem –
Powiedziała bardzo szybko, wstając.
-
Może pójdziemy razem do wyjścia? - Zapytała Tosia spontanicznie,
również podnosząc się z krzesła.
-
Chyba musimy – Odparła kobieta, lecz jak gdyby niezbyt zadowolona
z tego faktu.
Studentki
nie rozmawiały całą drogę z auli aż do drzwi głównych, przy
których czekał Michał z Karolem.
-
Przepraszam za spóźnienie – Powiedziała Tosia, uśmiechając się
szeroko – Znacie Józefinę? Była wczoraj w klubie.
-
Tak, siedziałaś z ta blondyną i starym facetem – Odparł Michał,
ściskając wyciągniętą dłoń kobiety.
-
Nie pamiętasz imienia dziewczyny, z którą spędziłeś pół
wieczora i z którym się całowałeś, jaki przyjazny z ciebie
człowiek – Powiedziała Józefina kąśliwie, uśmiechając się
sarkastycznie.
Mina
Michała zrzedła.
-
Ale ci dopiekła – Zaśmiał się Karol,podchodząc do kobiety –
Nie dość, że fajnie rusza tyłkiem, to jeszcze ma cięty język,
lubię takie – Stwierdził, podchodząc do Józefiny i wyciągając
w jej stronę dłoń, której kobieta nie uścisnęła.
-
Nie lepszy się odezwał – dopiero co poznaną dziewczynę wysyłasz
po piwo, na jej koszt, jakby była twoją służącą – doprawdy,
jesteś zajebisty – Studentka wyszczerzyła się.
-
Skąd wiesz o piwie? - Zapytała ją Tosia.
-
Powiedziałaś mi, gdy odprowadzałam cię do domu, ale tego nie
pamiętasz – Józefina wzruszyła ramionami – Za to doskonale
pamiętasz, jak całowałyśmy się w kiblu.
-
Wow! - Krzyknęli chłopcy.
-
Nie wiedziałem, że jesteś taka – Powiedział Karol do Tosi –
Michał, wyrwij ją jak najszybciej, bo ci ucieknie z którąś ze
swych koleżaneczek – Roześmiał się.
-
Jesteś debilem – Odpowiedział mu przyjaciel.
-
I jak było? - Karol zignorował kolegę, ponownie zwracając się do
panny Kruczyńskiej.
-
Ja... - Tosia była coraz bardziej zakłopotana.
-
Sam się przekonaj – Odezwała się Józefina, wyzywającym tonem.
-
Wow! - Powtórzył się Karol – Ale mam dziś szczęście! -
Krzyknął, podchodząc do kobiety.
Byli
mniej więcej tego samego wzrostu, co wyglądało dość komicznie,
bo Karol był wysokim mężczyzną. W dodatku student uniósł dumnie
głowę, więc Józefina zrobiła to samo. Gdy ich usta były kilka
centymetrów od siebie, para zaczęła mierzyć się wzrokiem.
-
No dawaj – Wyszeptała kobieta kpiąco, zamykając oczy.
Karol
prychnął, po czym pocałował znajomą, lecz za chwilę krzyknął
przeraźliwie.
-
Co się stało? - Zapytała Tosia przestraszona.
-
Ugryzła mnie w język! - Wyskomlał mężczyzna, wskazując na
uśmiechającą się dumnie Józefinę.
Michał
i Antonina spojrzeli wielkimi oczyma na kobietę.
-
Co tak się gapicie? - Zapytała Józefina ostro, splatając dłonie
przed sobą – Mieliście iść na randkę, więc lećcie! -
Odgoniła ich gestem.
Para
bez słowa, obawiając się kolejnego wybryku studentki, oddaliła
się pospiesznie.
-
A ty – Józefina zbliżyła się powoli do Karola, wskazując na
niego palcem – Jeśli nie chcesz znowu oberwać – Mówiła
lodowatym tonem – Będziesz mi donosić o tym, co Michałek mówi o
Tosi, jasne? - Zapytała, stojąc bardzo blisko chłopaka.
-
Dlaczego? - Karol był pochmurny.
-
Jesteśmy przyjaciółkami i muszę wiedzieć, czy ten chłoptaś jej
nie skrzywdzi, zależy mi na jej szczęściu – Syknęła.
-
Co będę z tego miał? - Zapytał student butnie, splatając ręce
na klatce piersiowej.
-
Zapłacę ci, oczywiście, chyba nie sądziłeś, że uważam, że
się mnie tak bardzo boisz – Prychnęła kobieta.
-
Ile?
-
To zależy od wartości wypowiedzi; jeśli uda ci się go nagrać,
cena wzrośnie, a za dodatkowe nagabywanie go, mówienie o Tosi w
nieprzychylny sposób, dostaniesz premię.
Karol
zaśmiał się.
-
Ty to jesteś pokręcona – Stwierdził – Mimo to zgadzam się,
hajs zawsze się przyda. A i będzie można sobie troszeczkę
pożartować – Dał kobiecie kuksańca w bok – To może teraz
pocałujemy się tak naprawdę? - Puścił oko niezbyt zgrabnie.
-
Spadaj – Mruknęła Józefina, wyciągając papierosa i odchodząc.
Tosia
ku swemu zaskoczeniu spędziła z Michałem bardzo przyjemny czas.
Najpierw byli w kawiarni, potem na spacerze, ciągle rozmawiając.
Mieli podobny gust filmowy, muzyczny i literacki. Kierunek studiów
wybrali z podobnych pobudek, oboje posiadali psy, które uwielbiali
tak bardzo, że traktowali je jako członków rodziny. Michał
pochodził z okolic Warszawy, co wywołało zaskoczenie na twarzy
Antoniny.
-
I nie wygodniej ci było jechać do stolicy na studia? - Zapytała,
marszcząc brwi.
-
Żeby stać się bucem? - Prychnął.
-
W całej Polsce aż roi się od buców, spójrz choćby na swego
kolegę – Powiedziała dziewczyna, uśmiechając się zadziornie.
-
Mógłbym to samo powiedzieć o twojej znajomej – Michał
zaakcentował ostatni zaimek.
-
Jest po prostu szczera – Tosia wzruszyła ramionami – Tak
właściwie to nie znam jej zbyt dobrze. Czy ty wraz z całą tą
paczką chłopaków też poznaliście się dopiero tutaj?
-
Nie, Maciek to właściwie mój kuzyn, a reszta to jego koledzy; znam
ich już dość długo, dzięki niemu właśnie; Maciek jest stąd, z
Krakowa, przyjeżdżałem tu zawsze na wakacje, więc dogadujemy się
całkiem dobrze.
-
Zauważyłam – Tosia zaśmiała się.
Para
usiadła na jednej z ławek, stojących w alejkach na Plantach.
Obrócili się tak, aby dobrze widzieć swoje twarze, co ucieszyło
pannę Kruczyńską, ponieważ Michał nie próbował dobrać się do
niej za wszelką cenę. Przynajmniej nie w miejscu publicznym. Jedna
rzecz jednak nie dawała jej spokoju.
-
Naprawdę nie pamiętałeś, jak miała na imię dziewczyna, z którą
wczoraj spędziłeś pół wieczoru? - Zapytała studentka trochę
niepewnie.
-
Wstyd się przyznać... - Chłopak zmieszał się i unikał
spojrzenia towarzyszki – Lecz faktycznie zapomniałem; tańczyło
się z nią fajnie, potem trochę popiliśmy i chyba właśnie
dlatego, gdy zaczęła mnie całować, nie oparłem się jej, choć
tak naprawdę cały czas myślałem o tobie... - Podniósł nieśmiało
wzrok na śliczną dziewczynę.
Te
słowa oraz spojrzenie wywołały szybsze bicie serca Tosi;
zapragnęła nachylić się i pocałować Michała, czemu sprzyjało
ciepło pierwszych dni jesieni, ogrzewające jej plecy, delikatny
wiatr owiewający policzki Antoniny oraz odgłosy ulicy, dochodzące
jakby z innego świata, które zlały się w jeden dźwięk. Ale nie
potrafiła, bała się.
-
Kim był ten mężczyzna, który przyszedł po Łucję? - Usłyszała
swój głos.
Michał
zamrugał kilka razy, ponieważ liczył na pocałunek, a jego brak
wywołał na twarzy chłopaka rozczarowanie. Mimo to odpowiedział:
-
Jej facetem, tak sądzę; gdy nas zobaczył, wydawał się być
wkurzony. Łucja chyba też to zauważyła, ale nic sobie z tego nie
robiła. Zamiast tego zaczęła denerwować go jeszcze bardziej.
Wtedy on zapytał, gdzie mieszkam, a gdy mu odpowiedziałem,
stwierdził, że to daleko od domu Łucji i chyba będzie musiała
iść sama, albo pozwolić mi wracać samemu, po pijaku, gdy teraz
jest tak niebezpiecznie. Ale zostawił jej wybór. Chciał odejść,
gdy ona szybko pozbierała swoje rzeczy i krzyknęła za nim. Wtedy
odwrócił się i posłał jej uśmiech... Taki diabelski – Chłopak
wzdrygnął się – Triumfujący i diabelski, był jak gdyby cień,
który przyszedł po nią... – Zamyślił się na chwilę, po czym
potrząsnął głową i spojrzał badawczo na Tosię – Co ja
pierdolę? A ty dlaczego pytasz? - Zapytał za bardzo agresywnie.
-
Nie wiem – Odpowiedziała szybko dziewczyna, przykurczając postawę
– Józefina, Łucja... To całe towarzystwo wydaje się być
podejrzane i chcę wiedzieć, czy przy Józefinie mogę być
bezpieczna.
-
Chyba że tak... - Odparł młody chłopak powoli – Przepraszam, że
tak na ciebie naskoczyłem – Powiedział, ujmując dłoń koleżanki
– Nie wiem, co mnie napadło.
-
To ja przepraszam; głupie pytanie w nieodpowiednim momencie –
Tosia machnęła ręką, jakby chciała to zostawić za sobą.
-
Nieodpowiednim momencie? - Powtórzył Michał, choć wiedział, co
dziewczyna miała na myśli.
-
Chyba jestem ci coś winna – Odparła gardłowym głosem, ważąc
każde słowo.
Tosia
nachyliła się w stronę chłopaka i pocałowała go; akt ten był
bardzo delikatny, żadne z nich nie pozwoliło sobie na użycie
języka, jedynie wzajemnie musnęli swoje wargi, ale aby nadać mu
bardziej intymny charakter, Michał ujął policzek Tosi, co wywołało
dreszcze na skórze dziewczyny. Dla obojga ta chwila trwała długo,
lecz tak naprawdę zajęła tylko dwie sekundy.
Od
tego czasu Michał i Tosia spotykali się coraz częściej, chodzili
razem na przyjęcia i imprezy, lecz dopiero po miesiącu oficjalnie
zostali parą. Józefina i Karol również nie próżnowali, ale na
innym polu; chłopak zgodnie z obietnicą donosił kobiecie, co o
pannie Kruczyńskiej mówił jego przyjaciel. Józefina dostała
kilka nagrań, na których Karol sugerował, że Tosia jest łatwa i
puszczalska, ale za każdym razem Michał bronił dziewczyny
zaciekle, a raz nawet kolega zdenerwował go do tego stopnia, że
uderzył go w nos. Wtedy Karol dostał podwójną zapłatę.
Znajomość
z przystojnym studentem odmieniła Antoninę - stała się bardziej
podobna do Kaśki i Aśki; makijaż nakładała mocniejszy, ubierała
się coraz odważniej i stała się bardziej wyniosła. Przestała
rozmawiać z Józefiną i gdyby nie pomoc Karola, panna Kuleszka nie
wiedziałaby nic, co się dzieje u Tosi, a wtedy by poległa.
Antonina jednak nie zauważyła u siebie tych zmian; czuła się
dobrze, choć czasem nienaturalnie, ale najczęściej jej to nie
przeszkadzało. Dopiero tydzień później odczuła skutki
przebywania w towarzystwie, które z początku tak się obawiała.
Tosia
spędzała wieczór samotnie; godzinę wcześniej jej mieszkanie
opuścił Michał, aby pójść na trening, a Kasia i Asia umówiły
się na podwójną randkę z nowo poznanymi chłopakami. Był to
pierwszy samotny wieczór dziewczyny od czasów rozpoczęcia roku
akademickiego. Gdy zbliżała się godzina dwudziesta trzydzieści,
ktoś zadzwonił do drzwi. Antonina była pochłonięta nauką,
dlatego drgnęła na dźwięk dzwonka, jakby wybudził ją ze snu.
Dziewczyna nie spodziewała się gości, więc ogarnął ją mały
strach; cicho podeszła do drzwi i spojrzała przez judasza, który
ukazał jej postać Józefiny – ostatniej osoby, której Tosia
mogłaby się spodziewać.
-
Wiem, że tam jesteś! - Krzyknęła piskliwie jej koleżanka; głos
kobiety sugerował, że nie była trzeźwa – Otwieraj! - Walnęła
w drzwi.
Antonina
westchnęła, przekręciła oczami, spojrzała w górę, jakby
wołając o pomstę do nieba, aż w końcu otworzyła drzwi. Do
mieszkania wpadła Józefina w krótkiej, obcisłej sukience,
kremowym swetrze na ramionach i na wysokich koturnach. Połączywszy
to z mocnym makijażem i oparami alkoholu oraz papierosów, wydawała
się być tanią dziwką.
-
Co się gapisz? - Warknęła – Masz jakieś wino? Nie? To dawaj
cokolwiek! - Rozkazała, rozsiadając się na starej rogówce.
Gdy
Tosia weszła do saloniku z whisky i dwoma szklankami w ręce,
uderzył ją smród dymu papierosowego.
-
W tym mieszkaniu nie palimy – Mruknęła, siadając naprzeciw
Józefiny.
-
Dziś zrobisz wyjątek – Odparła jej koleżanka wyjątkowo
spokojnie i łagodnie – Masz popielniczkę? To przynieś.
Antoninie
bardzo nie podobała się rola chłopca na posyłki, czuła się
przez to jak parobek królowej.
-
Po co tu w ogóle przyszłaś? - Zapytała gniewnie, z hukiem kładąc
popielniczkę na stole – Żeby mi rozkazywać? - Usiadła ciężko,
wbijając zdenerwowany wzrok w Józefinę.
-
Jeszcze nie raz będę ci rozkazywać, ale mniejsza o to – Kobieta
machnęła ręką – Przyszłam, ponieważ od dłuższego czasu mnie
perfidnie ignorujesz; nie wiem, czym cię tak rozgniewałam,
przepraszam – Zabrzmiało to sztucznie – Ale nie podoba mi się
twoje zachowanie.
-
Ględzisz jak stara ciotka – Burknęła Tosia, krzyżując ręce na
piersi.
-
Ja tylko mówię, co mi leży na sercu – Józefina wzruszyła
ramionami – W każdym razie chciałabym wiedzieć, co takiego
zrobiłam, że się ode mnie odwróciłaś.
-
Nic nie zrobiłaś, po prostu jesteś sobą i to mnie odpycha –
Powiedziała Tosia, nie patrząc na koleżankę.
Na
te słowa Józefina zakrztusiła się dymem papierosowym. Po chwili
ciszy zapytała:
-
Co takiego? - Zmarszczyła brwi gniewnie – Jestem sobą i nie chcę
udawać nikogo, tylko po to, aby przypodobać się takim głupim
laskom, jak twoje koleżanki.
-
Hamuj się! - Krzyknęła Antonina, w końcu zwracając oczy ku swemu
gościowi.
-
W tym momencie to ty powinnaś się uspokoić – Odparła Józefina
niższym niż dotychczas głosem, po czym zaciągnęła się.
Tosia
wzięła głęboki oddech i zamknęła oczy; dym papierosowy i mocna
woń perfum gościa drażniły ją. Jedynym czynnikiem uspokajającym
było miarowe cykanie świerszcza, dobiegające gdzieś z oddali.
-Co
ci teraz przeszkadza? - Zapytała szeptem, nie otwierając oczu.
-
To, że zmieniłaś się, podporządkowałaś, straciłaś siebie...
- Oczy Józefiny nabrały smutnego wyrazu.
-
O czym ty pieprzysz? - Zapytała Tosia, równocześnie otwierając
oczy i marszcząc brwi.
-
O twojej głupocie – Odezwała się Józefina ostro – Już tracę
do ciebie cierpliwość.
-
To po co tu przyszłaś? - Prychnęła Antonina.
-
Żeby cię... - Zaczęła kobieta, ale niespodziewanie przerwała,
wpatrując się ze skupieniem w dziewczynę – Zapytać... -
Przełknęła ciężko ślinę – Dlaczego mnie unikasz.
-
Nie lubię cię, taka jest odpowiedź – Tosia wzruszyła ramionami.
-
Mnie się wydaje, że powodem twojego zachowania jest wpływ zacnych
koleżaneczek, które od samego początku były do mnie wrogo
nastawione.
-
Sama dokonałam wyboru.
-
Tylko pozornie; mam wrażenie, że jesteś jak zwierze przybierające
barwy ochronne – chronisz swą indywidualność pod maską zrobioną
z mocnego makijażu i wyzywających ciuchów, a twoim znakiem
rozpoznawczym stał się zadarty nos.
-
Z tego opisu wynika, że zaczęłam wyglądać jak ty, a podobno
jesteś taka wyjątkowa – Tosia uśmiechnęła się krzywo,
niemiło.
-
Ja jestem taka z natury, ty – dla zachowania pozorów
przynależności do danej grupy, która wydaje ci się taka elitarna.
Boisz się odrzucenia, dlatego nie chcesz odstawać od przyjętych
przez nią wzorców. Wtedy stałabyś się podobna do mnie –
Józefina zaakcentowała zaimek.
Zapadła
cisza; Antonina mierzyła swego gościa wzrokiem i nagle poczuła
się, jakby nie był tym, za kogo się podaje. Jakby kobieta przyszła
do niej na inspekcję, co wywołało w dziewczynie strach. Ponownie.
-
Nie chcę cię tu – Wyszeptała.
-
Jeszcze nie raz będziesz chciała mnie mieć przy sobie.
-
Co masz na myśli?
-
Nic, kochana – Prychnęła Józefina – Za niedługo się
przekonasz.
-
Śmiem wątpić – Odparła Tosia, unosząc wysoko głowę.
Panna
Kuleszka zaśmiała się.
-
Pijemy to whisky? - Zapytała po chwili milczenia, uśmiechając się
szeroko.
-
Jasne – Odpowiedziała Antonina bez chwili namysłu.
Pani
domu rozlała trunek do szklanek.
-
Znowu mnie upijesz – Powiedziała Tosia, gdy nalewała alkohol po
raz drugi.
-
Jeśli tym razem użyjesz głowy, nie dojdzie do tego – Odparła
Józefina, sięgając po swoją szklankę – Zdaję sobie sprawę z
tego, że jestem wstawiona, ale tak jak już mówiła, nie łatwo
mnie upić.
-
Ważna umiejętność w tym kraju – Stwierdziła Antonina gorzko.
-
Jesteś stereotypowa.
-
Jestem spostrzegawcza.
-
Nie sądzę.
-
Dosyć! – Tosia uderzyła otwartą dłonią w stół – Jeszcze
coś masz do dodania? Jeśli nie to nalegam, abyś opuściła moje
mieszkanie – Wstała.
-
Do tego jesteś nazbyt nerwowa; ja w sumie też, ale teraz twoje
zachowanie bardziej mnie śmieszy, niż denerwuje. Mogę? - Wskazała
na butelkę whisky.
Antonina
gestem przyzwoliła na poczęstowanie się alkoholem po raz trzeci.
-
Nie rozumiem cię – Dziewczyna pokręciła głową – Wpadasz tu,
jakby nigdy nic, obrażasz mnie i wyśmiewasz, gdy twoje odzywki mnie
denerwują. Kim ty jesteś, żeby tak mnie traktować?
-
Za niedługo się przekonasz – Józefina uśmiechnęła się
szyderczo, po czym wychyliła trzecią szklankę.
-
Wiesz co – Odezwała się Tosia po chwili ciszy – Chciałabym się
przekonań, jak wyglądasz, wychodząc z tego mieszkania.
Panna
Kuleszka uśmiechnęła się pod nosem.
-
I to mi się podoba – Stwierdziła – A nie mizdrząca się do
wszystkich laleczka.
-
Czy jestem taka? - Zapytała Tosia z gniewem.
-
Tak i to po bardzo krótkim czasie przebywania z elitą – Ostatnie
słowo kobieta wymówiła z wyraźną kpiną – Jak widać, bardzo
łatwo poddajesz się czyimś wpływom, o czym już wcześniej
wspomniałam.
-
I pewnie będziesz jeszcze wspominać do końca naszej znajomości,
czyli mam nadzieję niedługo – Dziewczyna również uśmiechnęła
się kpiąco.
-
To zależy od ciebie – Józefina wzruszyła ramionami, stając się
nagle obojętną – jeśli taka jest twoja wola i nie chcesz
utrzymywać ze mną dłużej kontaktów, niech tak będzie –
Zrobiła małą pauzę – Mam tylko ostatnią prośbę – znalazłam
tu w Krakowie bardzo miłe miejsce, może będziesz chciała pokazać
je komuś innemu... Może Michałowi?
-
Coś ty się taka miła zrobiła? - Zapytała Tosia ostro, przyjmując
zamkniętą postawę.
-
Zależy mi na znajomości z tobą i było mi bardzo przykro, gdy
odsunęłaś się ode mnie – Józefina położyła łokcie na stole
i oparła brodę na otwartych dłoniach – Myślałam, że
potraktowanie cię krytycznie poskutkuje i znów będziesz tą
dziewczyną, którą poznałam na rozpoczęciu roku akademickiego,
ale myliłam się; teraz głupio mi, za swoje zachowanie – Zrobiła
przybitą minę.
Tosia
oniemiała; nie spodziewała się takich uczuć ze strony kobiety.
-
Przepraszam – Powiedziała powoli – Nie chciałam cię urazić –
Opuściła ręce – Chyba faktycznie potraktowałam cię zbyt ostro,
tak nagle zrywając znajomość.
-
Zwłaszcza po tym, co stało się w łazience w klubie, chyba do
końca tego nie wyjaśniłyśmy – Odparła Józefina,
przekrzywiając głowę w lewo.
-
Nie ma czego wyjaśniać, to był błąd, popełniony pod wpływem
alkoholu, nie miało znaczenia – Wyjaśniła Antonina szybko.
-
Skoro tak – Józefina wzruszyła ramionami i pociągnęła nosem –
Masz lustro? Chyba się rozmazałam.
-
W mojej sypialni.
-
Dziękuję – Kobieta wstała, trochę chwiejnie i poszła we
wskazanym kierunku.
Tosia
patrzyła na odchodzącą koleżankę i pokręciła głową, widząc
jej wychudzoną sylwetkę; Józefina nie miała żadnego wcięcia w
talii, a biust był ledwo zauważalny, chuda twarz, długie, kościste
palce. Zaczęła się zastanawiać, czy koleżanka nie jest chora.
-
Ojej! - Krzyknęła nagle kobieta z sypialni.
-
Co się stało? - Zapytała Antonina, wpadając do pokoju.
-
Uwielbiam tę książkę – Odpowiedziała Józefina, trzymając w
ręku ,,Marzycieli”.
Tosia
spłonęła rumieńcem, czując równocześnie wstyd i
podekscytowanie.
-
Naprawdę? - Zapytała nieśmiało, garbiąc się.
-
Jest fantastyczna, a w dodatku... Tylko się nie śmiej – Kobieta
uśmiechnęła się nerwowo – Ja wierzę, że... Ta kraina...
Istnieje naprawdę.
Panna
Kruczyńska wpatrywała się w znajomą wielkimi oczami.
-
Niesamowite – Pokręciła głową – Ja też, ale nikomu się do
tego nie przyznaję, bo wysłano by mnie do wariatkowa, tak jak jej
autorkę.
-
Ja również nie dzielę się tym z nikim, lecz tobie ufam –
Powiedziała Józefina, patrząc przenikliwie na Antoninę – Czy ty
mi ufasz? - Zapytała cichutko, podchodząc do dziewczyny.
-
Nie mam powodu, aby było inaczej – Odparła Tosia po chwili ciszy.
Józefina
wyszczerzyła zęby w uśmiechu i wpadła w ramiona koleżanki.
-
Nawet nie wiesz, jak się cieszę – Wyznała, odkleiwszy się od
Antoniny – Czy w takim razie pójdziesz ze mną jutro? - Zapytała,
chwytając koleżankę za ręce.
-
Z chęcią – Odpowiedziała panna Kruczyńska szczerze.
-
W takim razie spotkajmy się jutro po zajęciach koło pomnika
Mickiewicza, dobrze?
-
Dobrze; już nie mogę się doczekać – Tym razem to Tosia
przytuliła Józefinę, co zaskoczyło kobietę.
Studentki
siedziały jeszcze godzinę, dopijając butelkę whisky i Tosia znów
była wstawiona. Ze śmiechem pożegnała Józefinę, nie myśląc,
jak bardzo dała się zwieść.
CDN...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz